Dwadzieścia cztery godziny. Dwadzieścia cztery utwory. Dwa dni. Najpierw niemiecki mistrz – Jan Sebastian Bach i jego Das Wohltemperierte Klavier. Potem Debussy, Paganini i Chopin. Muzyczny maraton od Bacha po Chopina, od niemieckiego baroku po francuski impresjonizm. A wszystko pod patronatem Jana Brzechwy, który wiedział, że „dwadzieścia cztery smutki” to po prostu nasza zwykła doba.