Ziemia moim ciałem. Teatr Węgajty wobec kryzysu klimatycznego

Niektórzy uczestnicy festiwalu Wioska Teatralna uważają znajdujący się na uboczu maleńkiej, warmińskiej wsi Teatr Węgajty za jedno z centralnych miejsc swojego życia. Podczas festiwalu padały pytania o kryzys klimatyczny i możliwości tworzenia wspólnot. Tematy te zajmują twórców Węgajt od wielu lat. Relacja Aleksandry Domaradzkiej.

Niektórzy uczestnicy festiwalu Wioska Teatralna uważają
znajdujący się na uboczu maleńkiej, warmińskiej wsi Teatr Węgajty za jedno z
centralnych miejsc swojego życia. Podczas festiwalu padały pytania o kryzys
klimatyczny i możliwości tworzenia wspólnot. Tematy te zajmują twórców Węgajt
od wielu lat.

 

Węgajty

Teatr Węgajty, prowadzony przez Wacława i Erdmute Sobaszków,
wziął nazwę od miejsca, w którym działa od ponad trzydziestu pięciu lat. Mieści
się w dawnym gospodarstwie, tuż przy lesie, na skraju wsi. Prowadzi do niego
malownicza droga,  przez pola, łąki, las.
Wśród pięknej przyrody Warmii twórcy Węgajt podejmują refleksje nie tylko na
temat kultury tradycyjnej, ale także zagrożeń współczesnego świata, szczególnie
nadchodzącej katastrofy ekologicznej. Być może z dala od zgiełku miasta łatwiej
uświadomić sobie, co oznacza zanik bioróżnorodności, kurczenie się zasobów
wody, susze.

Pandemia a kryzys
klimatyczny

W siedzibie teatru organizowane się rozmaite wydarzenia,
m.in. warsztaty w ramach programu Inna Szkoła Teatralna, pokazy spektakli i
festiwal Wioska Teatralna. W 2020 roku, z powodu pandemii, działania te musiały
zmienić swoją formułę. Pandemia jest
ciosem prosto w serce teatru. Oddala od siebie ludzi, uniemożliwia kontakt
fizyczny, a teatr bazuje na relacji
– mówi Wacław Sobaszek. Część działań
została przeniesiona do przestrzeni wirtualnej, a festiwal Wioska Teatralna był
podzielony na trzy odsłony. Druga z nich odbyła się już stacjonarnie w dniach
24.09-27.09. Przewodziło jej zaczerpnięte z piosenki indiańskiej hasło „Ziemia
moim ciałem”.

Z jednej strony
mierzymy się z kryzysem klimatycznym (…) Chcemy przypomnieć ludziom, nam
wszystkim, uśpionym przez pandemię, że świat cały czas zmierza w stronę
kataklizmu. Światowy ruch na rzecz klimatu i działalność Grety Thunberg, też
uległy pewnemu uśpieniu, z którego powoli się wybudzają. (…) Z drugiej strony,
sama pandemia wprowadza też pytanie, jak mamy reagować. Za jej przesłanie
duchowe możemy uznać konieczność głębokiej adaptacji. Bardzo sensowną rzeczą
wydaje się zejść na ziemię, chodzić po ziemi, być z nią w kontakcie
– tak Wacław Sobaszek przedstawił
ideę stojącą za organizacją Wioski Teatralnej. W programie znalazły się powiązane
z nią warsztaty muzyczne, koncerty, performanse, spektakle teatralne, rozmowy
wokół książek, wystawa rzeźb.

 

Wspólnota w kryzysie

Erdmute Sobaszek rozmawiała z Tomaszem Rakowskim o jego
badaniach etnograficznych prowadzonych w Mongolii na temat umiejętności
potrzebnych do tworzenia wspólnoty. Edwin Bendyk odpowiadał Dominice Bremer na
pytania o przyszłość polskiego społeczeństwa. Bardzo poruszająca była także
wystawa rzeźb Ewy Dąbrowskiej „Homo empathicus”, która pokazała postaci ludzi
zdeformowane przez plastikowe śmieci, jak morskie zwierzęta, które stały się
kalekie przez odpady wyrzucane do oceanów. Być może gdyby skutki katastrofy
klimatycznej były dla nas tak dotkliwe jak dla nich, szybciej zrozumielibyśmy,
jak destrukcyjnie wpływamy na siebie i resztę świata. Mroczną wizję antropocenu,
czyli wpływu człowieka na stan planety, przedstawił też młodzieżowy Teatr
Wirtualny z Piły. Był też czas na rozmowy, wspólne jedzenie posiłku
przygotowanego przez spółdzielnię prowadzoną przez uchodźczynie, ognisko w
deszczu.

Warto dodać, że równolegle do Wioski Teatralnej, działał też
szlak wystaw w domowo-podwórkowych galeriach pod nazwą „Sztuka w obejściu”.
Dzięki temu można było zobaczyć Węgajty na tle innych lokalnych inicjatyw, z
których wiele także podejmuje tematy związane z minimalizmem, ekologią i
zmianami klimatu. Współpraca mieszkających obok siebie aktywistów okazała się
ciekawym kontekstem do odpowiedzi na pytania pojawiające się w rozmowach na
temat prezentowanych dzieł. Jak może działać wspólnota? Jak zaangażować się w
przeciwdziałanie skutkom katastrofy klimatycznej? Gospodarze częstowali
bezmięsnymi poczęstunkami, opowiadali o organizowanych przez siebie akcjach
aktywistycznych przeciwko wycinkom drzew, ekologicznych uprawach i
energooszczędnych domach.

Wspólnotę Węgajt tworzą oczywiście także uczestnicy
festiwalu, którzy dopisali mimo pandemii. Niektórzy mówili, że Węgajty, choć
znajdują się na uboczu, są dla nich jednym z centralnych miejsc życia.

Aleksandra Domaradzka