Od tragicznych wydarzeń na Placu
Niepodległości w Kijowie minęło już 365 dni. Jakie kroki zostały powzięte, aby
ofiara Majdanu nie poszła na marne? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwano na
zorganizowanej przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej debacie z udziałem
Pawła Zalewskiego i Gernota Erlera: „Europejska polityka wschodnia w rok po
Majdanie”.
9
grudnia 2014 roku, godzina osiemnasta, Centrum Konferencyjne Zielna w
Warszawie. Do wypełnionej po brzegi sali na ostatnim piętrze budynku wchodzą
główni prelegenci: Paweł Zalewski, poseł Platformy Obywatelskiej i Gernot
Erler, minister-sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Niemiec. Obaj
przestępują próg energicznie. Obaj zdążają pewnym krokiem. „Europejska polityka
wschodnia w rok po Majdanie” mówi napis na tablicy za ich plecami. Obaj
wkraczają na niepewny, ukraiński grunt.
Krok w tył
Już
na początku debaty pojawia się słowo-klucz „Russlandversteher”, co znaczy mniej
więcej „ten, który rozumie Rosję”. Gernot Erler jest jednym z nich. Zapytany o
to, czy rozczarowuje go zachowanie władz rosyjskich, mówi o nadwyrężeniu
zaufania, o zachwianej współpracy ekonomicznej Rosji i Niemiec, o zarzutach
Rosji wobec Unii Europejskiej. – Interwencja na Ukrainie to było przekroczenie
czerwonej linii, ale my tę czerwoną linię też przekroczyliśmy – twierdzi Erler.
Stanowisko Niemiec jest znane od dawna: nie chcą wychodzić przed szereg.
Więcej, robią zwrot w tył. – Niemcy
wpędzono w rolę przywódcy, podczas gdy my staraliśmy się rozdzielić
odpowiedzialność na wiele ramion, wiele krajów – dodaje minister.
Krok w przód
–
Wymarsz wojsk rosyjskich z Donbasu, tego powinniśmy żądać – mówi z kolei Paweł
Zalewski. Poseł PO szans na poprawę sytuacji na Ukrainie upatruje w stawianiu
żądań, wywieraniu nacisku finansowego, współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. –
Potrzeba zmiany logiki systemu panującego w Federacji Rosyjskiej – kontynuuje
Zalewski. Koniec z okradaniem państwa, łamaniem praw człowieka, akceptowaniem
nagonki nacjonalistycznej.
Polska
statusu przywódcy europejskiego nie ma, ale aspiruje do miana przywódcy Europy
Wschodniej. Wypowiedzi posła Zalewskiego potwierdzają, że kraj, który 25 lat
temu sam walczył o wolność, teraz chce iść naprzód, chce stać na czele tych,
którzy kroczą po wolność Ukrainy.
Krok w stronę Turcji
Podczas
debaty milczeniem nie mogła zostać pominięta kwestia Gazociągu Południowego.
To, że Rosja poczyniła nowe ruchy i za partnera energetycznego wybrała sobie
Turcję Erler skomentował jako „kolejny niepokojący sygnał”. Zalewski w
odpowiedzi na rozgrywanie energią przez Rosję zaproponował zaś alternatywny
projekt Unii Energetycznej, która wzmocniłaby i scementowała jedność
europejską.
Czy krok polski i niemiecki
zrównają się?
Czy
Polska ma się czego obawiać w związku z kryzysem na Ukrainie? Jak można zmienić
logikę systemu władzy w Rosji? Jak zmienić format rozmów z Rosją? Jaką rolę
chce pełnić Polska w reformowaniu Ukrainy? Na te pytania słuchaczy starali się
odpowiedzieć eksperci. Paweł Zalewski stwierdził, że „nieobliczalność Rosji
jest nie do pogodzenia z partnerstwem”. Wyraził obawę, że choć Ukraina nie jest
gotowa na podpisanie umowy stowarzyszeniowej, to tylko dzięki reformom na
Ukrainie możliwa jest modernizacja rosyjskiego systemu politycznego. Gernolt
Erler zaś, zapytany o możliwość wzmocnienia ukraińskiego potencjału
zbrojeniowego odparł, że „radykalizacja polityki nie jest realna”. W stonowanej wypowiedzi stwierdził, że należy
dążyć do deeskalacji, a nie eskalacji działań. – Nie widzimy możliwości interwencji
politycznej i wkroczenia na Ukrainę – stwierdził na koniec minister.
Jak
wielokrotnie podkreślano, jedność Europy i jej solidarność to kwestie kluczowe
dla rozwiązania problemu na Wschodzie. Czy więc krok polski i niemiecki się
zrównają? Czy będziemy kroczyć ramię w ramię? Odpowiedź na to pytanie
znajdziemy zapewne spoglądając za naszą wschodnią granicę, gdzie w kolejną fazę
wkracza konflikt ukraińsko-rosyjski.