Obecnie trwający kryzys klimatyczny
ujawnia głęboko zakorzenioną hipokryzję Globalnej Północy. Europa puszy się jak
paw, przedstawiając coraz to nowsze rozwiązania ekologiczne, jednocześnie po
cichu znacznie przyczyniając się do
zmian klimatu. Ile tak naprawdę mamy za uszami? Na to i inne pytania
odpowiedziała doktor Małgorzata Krywult-Albańska i ekspertka ds. migracji
Hannah Hayenn podczas seminarium Fundacji Otwarty Plan „Climate Migration as a
Matter of Justice”, które odbyło się w dniach 13-14 czerwca w Krakowie.
Bolesna prawda
Przyjdzie
taki dzień, w którym wszyscy będziemy uciekać przed konsekwencjami naszych
własnych działań. Susze, ekstremalne temperatury, pożary, powodzie – to los,
jaki zgotowaliśmy sobie sami. Pomimo wielu szczytów klimatycznych wciąż nie
udało nam się rozwiązać problemu globalnego ocieplenia – obiecujemy dużo, ale w
praktyce nasze obietnice wobec planety są puste. Jak maluje się nasza
przyszłość? Czy jesteśmy w stanie powstrzymać globalne ocieplenie?
Podczas
seminarium doktor Małgorzata Krywult-Albańska uświadomiła słuchaczom, że
powstrzymanie globalnego ocieplenia jest niemożliwe. Jako ludzkość musimy
oswoić się z myślą, że ocieplenie klimatu będzie nieodłączną częścią naszego
życia na przestrzeni kolejnych lat. Możemy za to spróbować je spowolnić i
odpowiednio przygotować się na jego konsekwencje. Szóstego lutego 2024 roku
Komisja Europejska ogłosiła nowy cel redukcji emisji netto gazów cieplarnianych
dla Unii Europejskiej. Zakłada on ograniczenie emisji CO2 do 2024 roku o 90% w
porównaniu z rokiem 1990. Na pierwszy rzut oka całość brzmi pięknie. Europa
ratuje świat, Europa świeci przykładem dla innych krajów. Otóż za tym pięknym
planem stoi też bolesna prawda, której jako Europejczycy nie chcemy słyszeć.
Unia
Europejska skutecznie wprowadza coraz to nowsze „zielone rozwiązania”, podczas
gdy w tym samym czasie europejskie firmy przenoszą produkcję do krajów
globalnego południa, tym samym przyczyniając się dalej do kryzysu
klimatycznego. Otwieramy fabryki w krajach takich jak Indie czy Chiny, które,
lekko mówiąc, nie do końca przestrzegają wyznaczonych przez Unię norm. Europa
przymyka oko, póki zanieczyszczenie nie ma miejsca na jej terenie, a winą za
nieustające emisje gazów cieplarnianych spowodowanych produkcją za oceanem
obarcza wyłącznie konsumentów.
Ciche ofiary kryzysu klimatycznego
Termin
„uchodźcy klimatyczni” został stworzony przez eksperta Programu
Środowiskowego ONZ (UNEP), Essama El-Hinnawiego. Zdefiniował on uchodźców
klimatycznych jako ludzi, którzy zostali „zmuszeni do opuszczenia swojego
terenu zamieszkania, tymczasowo lub na stałe, z powodu warunków klimatycznych
zagrażających ich życiu i zdrowiu”. Problem polega na tym, że termin
„uchodźcy klimatyczni” nie jest oficjalnie uznawany w prawie
międzynarodowym. Uchodźcy klimatyczni są cichą ofiarą obecnego kryzysu. Świat o
nich zapomniał i nieprędko będzie chciał o nich usłyszeć. Międzynarodowa
Organizacja ds. Migracji szacuje, że do roku 2050 przybędzie od 44 do 216
milionów migrantów klimatycznych. Na ten moment osoby określane tym mianem nie
mogą ubiegać się o status uchodźcy. Dlaczego? Kraje globalnej północy, do
których będzie kierować się nowa fala migrantów, nie będą w stanie im pomóc
finansowo. Jednak gdy już znacząco przyczyniamy się do niszczenia lokalnego
ekosystemu innych państw, chyba powinniśmy wziąć odpowiedzialność za to, że
przez nas ich kraje staną się niezdatne do życia.
Każdy z nas jest migrantem
Gdzie
się urodziłeś? Gdzie urodzili się twoi rodzice? A gdzie twoi dziadkowie i
pradziadkowie? Właśnie takie pytanie podczas seminarium zadała nam doktor
Hayenn. Szybko zorientowaliśmy się, że każdy z nas w pewnym momencie swojego
życia zmienił miejsce zamieszkania, czy to na okres tymczasowy, czy na stały.
Rodziny niektórych z nas przybyły do Polski z krajów takich jak Litwa czy
Ukraina.
Nasi
przodkowie zostali przesiedleni w wyniku wojny, inni przyjechali do nieznanego
im kraju za pracą. Miałam wrażenie, że to pozornie proste pytanie otworzyło
każdemu z uczestników drzwi do głęboko skrywanej empatii. Obecnie w Europie
panuje silne nastawienie antymigracyjne, co zdecydowanie potwierdzają wyniki
ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego. Gdy pomyślimy o naszej własnej
rodzinie w kontekście migracji, nagle budujemy pewną więź z ludźmi, do których
niestety wielu Europejczyków obecnie czuje pewnego rodzaju uprzedzenia. Prawda
jest jedna – nigdy nie możemy przewidzieć tego, co się nam przytrafi. Kto wie,
może i nam przyjdzie kiedyś uciekać z naszego własnego kraju? Wtedy zapewne
będziemy liczyć na to, że ktoś otworzy przed nami granicę, że ktoś nam pomoże.
Będziemy pełni nadziei, że w końcu wszystko wróci do normy i znów poczujemy się
bezpiecznie. Jestem przekonana, że właśnie tak myśli większość z nas, ale
dlaczego my mielibyśmy zasługiwać na przywilej bezpieczeństwa, a inni nie?
Człowiek bez empatii jest pozbawiony człowieczeństwa.
Świat już nigdy nie będzie taki sam
Ignorując
obecne zmiany klimatu, cicho zgadzamy się na wiele konsekwencji naszej
bezczynności. Jak będzie wyglądać nasza nowa rzeczywistość? Przykładowo
zagrożenie powodziowe będzie stawało się coraz wyższe. Planując najbliższe
wakacje, radzę sprawdzić listę miejsc, które za kilkadziesiąt lat
najprawdopodobniej znajdą się pod wodą. Przygotujmy się na to, że niektóre
państwa po prostu przestaną istnieć. Do Europy zaczną przybywać nowe gatunki
zwierząt, przynosząc ze sobą dotąd nieznane nam choroby. Temperatury na
zewnątrz w końcu staną się nie do wytrzymania. Ceny żywności zaczną
diametralnie rosnąć. Rosnące temperatury i ekstremalne zjawiska pogodowe, takie
jak susze, powodzie i burze, będą niszczyć uprawy. Zmniejszy się produkcja i
dostępność żywności, szczególnie w biedniejszych krajach, których gospodarka
oparta jest na rolnictwie. Nastąpi klęska głodu. Czy takiej przyszłości właśnie
chcemy? Odpowiedzmy sobie na to pytanie, zanim ponownie staniemy przed urną
wyborczą. Od naszego głosu zależy przyszłość kolejnych pokoleń. Pora obudzić
się, póki jeszcze nie jest za późno.
Wydarzenie
było współfinansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Tekst: Aleksandra Leks
Redakcja: Agnieszka Wójcińska