Pora otworzyć oczy: trudna przyjaźń czy niewygoda zapomnienia?

- Kiedy w polskiej przestrzeni publicznej zaczęło się pojawiać coraz więcej przepełnionych nienawiścią i nawołujących do rozliczeń z Niemcami komunikatów polskich polityków, zrozumiałyśmy, że niemiecka edycja jest potrzebna, aby wznieść się ponad to i w spokoju porozmawiać. Skomplikowana historia naszego sąsiedztwa do dziś budzi wiele emocji i kontrowersji. Liczymy jednak na to, że dobra literatura pomoże spojrzeć na polsko-niemieckie relacje z większym dystansem i zrozumieniem. - wyjaśnia Joanna Cichocka-Gula, dyrektorka festiwalu „Literacki Sopot” i samorządowej instytucji kultury Goyki 3 Art Inkubator. Relacja Nikoli Budzińskiej

Pora otworzyć oczy: trudna przyjaźń czy
niewygoda zapomnienia?

– Kiedy w polskiej przestrzeni
publicznej zaczęło się pojawiać coraz więcej przepełnionych nienawiścią i
nawołujących do rozliczeń z Niemcami komunikatów polskich polityków,
zrozumiałyśmy, że niemiecka edycja jest potrzebna, aby wznieść się ponad to i w
spokoju porozmawiać. Skomplikowana historia naszego sąsiedztwa do dziś budzi
wiele emocji i kontrowersji. Liczymy jednak na to, że dobra literatura pomoże
spojrzeć na polsko-niemieckie relacje z większym dystansem i zrozumieniem. –
wyjaśnia
Joanna Cichocka-Gula, dyrektorka festiwalu „Literacki Sopot”, a zarazem dyrektorka
samorządowej instytucji kultury Goyki 3 Art Inkubator.

Tegoroczna, dwunasta już, edycja
festiwalu „Literacki Sopot” skoncentrowała się wokół literatury niemieckiej i w
związku z tym stała się prawdziwym wyzwaniem dla organizatorów. Jak odnieść się
do trudnych, naznaczonych okrucieństwem II wojny światowej, relacji pomiędzy
Polakami i Niemcami? Jak uniknąć patosu czy żalu, jak wreszcie „przeczytać”
współczesne Niemcy?

Antysemityzm i rasizm wolelibyśmy
postrzegać jako część przeszłości. Czy ten pierwszy rzeczywiście
skończył się jednak wraz z II wojną światową? Czy ataki rasistowskie to dziś
problem tylko Stanów Zjednoczonych? Uczestnicy i uczestniczki Literackiego Sopotu mieli szansę wziąć udział
w spotkaniach autorskich, dyskusjach oraz warsztatach związanych z literaturą
naszego zachodniego sąsiada. Wybitni pisarze i pisarki z Niemiec m.in
Zsuzsa Bánk („Śmierć przychodzi nawet latem”), Erica
Fisher (Aimée i Jaguar”),
Ulrich Hub (Kulawa kaczka i ślepa kura”),
Harald Jähner („Rausz. Niemcy między wojnami”), Arne
Jysch („Złoty Berlin”), Jovana Reisinger („Czempionki”) czy Antje
Rávik Strubel („W lasach ludzkiego serca”), którzy gościli na festiwalu,
podzielili się swoją twórczością i inspiracjami. Tegoroczna edycja
Literackiego Sopotu poświęcona literaturze i kulturze Niemiec pozwoliła
zmierzyć się z niewygodą pytań o trudne okresy w historii jak np. Holocaust.
Bo słowo „dyskryminacja” chętniej chowa się pod dywan, niż skłania do
jawnego sprzeciwu przeciwko temu, co ono określa. „Literacki Sopot 2023” pokazał, że współpraca pomiędzy
Polską a Niemcami stały się oczywiste, choć na poziomie politycznym stosunki
polsko-niemieckie bywają napięte. Polskę i Niemcy łączy wiele, a
najdotkliwiej wciąż dzieli chyba wspomnienie II wojny światowej.

Sopot, jako miasto o
bogatej niemiecko-polskiej historii, stanowi doskonałe tło dla tego
literackiego święta. Festiwal nie tylko promuje literaturę i czytelnictwo, ale
także stwarza przestrzeń do spotkań, dialogu i refleksji nad bieżącymi
kwestiami kulturowymi i dotyczącymi społeczeństwa. Spotkania autorskie
odbyły się również ze znakomitymi polskimi pisarzami i pisarkami, m.in. Anną
Goc, tegoroczną laureatką Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego w cyklu „My” –
rozmowie społeczności, wspólnocie pojedynczych jednostek umieszczonych w
konkretnych granicach. Ważny element programu każdej edycji festiwalu to
debaty wpisujące się we współczesny dyskurs społeczno-polityczny. Nie inaczej
było i w tym roku.

Po upadku wojny Polska i Niemcy prowadziły jeden z
najbardziej wzorcowych procesów pojednania na świecie. Rozpoczęło się od
słynnej frazy „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” zawartej w
liście biskupów polskich do niemieckich w 1965 roku, a także od spotkania
Helmuta Kohla i Tadeusza Mazowieckiego 12 listopada 1989 w Krzyżowej.
Współpraca ta obejmowała poparcie idei zjednoczenia Niemiec, prowadzenie
wspólnych polsko-niemieckich programów naukowych, oświatowych i kulturalnych, a
także powołanie instytutów historycznych w Berlinie i Warszawie. O
skomplikowanej historii sąsiedztwa polsko-niemieckiego rozmawiali Robert Traba –
historyk i politolog, literaturoznawczyni Kornelia Ćwiklak oraz socjolożka Susann
Worschech. Podczas debaty
zwrócono uwagę na to, że mimo iż udało się wyleczyć rany u wielu
przedstawicieli starszego pokolenia, którzy pamiętają wojnę, dla młodszych
pokoleń konfrontacja z niemieckim sąsiadem stała się sposobem na wyładowanie
agresji i znalezienie kozła ofiarnego w historii. W tym kontekście warto
zastanowić się, czy dialogiczne negocjowanie pamięci między Polską a Niemcami
jest nadal możliwe. Czy możemy porzucić uproszczone mity narodowe i opierać
nasze relacje z sąsiadami na wzajemnym słuchaniu, akceptując, że prawda jednej
strony niekoniecznie musi być zgodna z prawdą drugiej?

Kolejną rozmowę – o rasizmie i
antysemityzmie w Polsce i w Niemczech – przeprowadzili Michał Bilewicz – psycholog
społeczny, Agnieszka Jabłońska – fundraiserka, aktywistka, założycielka Fundacji Urban Memory we Wrocławiu i Andreas Zick – profesor
Socjalizacji i Badań nad Konfliktami Uniwersytetu w Bielefeld. Profesor Zick
zauważył, że poprzez wspieranie literatury daje namszansę na walkę z rasizmem i
antysemityzmem zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz nas. Może to być drogą do
obalenia realnych murów na granicach oraz tych, które wznosimy w naszych
sercach wobec naszych sąsiadów. Debatujący opowiedzieli się za tym, że Niemcy
są bardziej świadomi tych problemów. Dzięki pamięci o zbrodniach popełnionych
podczas światowych wojen, społeczeństwo niemieckie stało się bardziej wrażliwe
na ich obecność i zagrożenia z tym związane. Ale czy to wystarczy? Czy można
raz na zawsze pozbyć się wirusa nienawiści, strachu i chęci dehumanizacji
„innego”? Na pewno potrzebujemy zarówno jednostkowej, jak i
systemowej niezgody. Jednak, aby jednostkowa niezgoda mogła się przeciwstawić
systemowej, musi osiągnąć masową skalę i utrzymać się w obliczu oporu.

O sąsiedztwie znaczeń i wspólnocie języków czeskiego,
ukraińskiego, niemieckiego i polskiego dyskutowały tłumaczki: Katarzyna Kotyńska,
Martyna Lemańczyk i Małgorzata Łukasiewicz. Rozmawiały
o bliskości w przekładzie w kontekście politycznym, historycznym
i kulturowym. Tłumaczki przyglądały się punktom styku w literaturze
polskiej, ukraińskiej, niemieckiej i czeskiej. Tu nie dowiaduję się żadnych konkretów Albo
rozwijamy, albo wyrzucamy.

A o historii, jaką kryją w sobie
przedmioty debatowali kulturoznawczyni Karolina Ćwiek-Rogalska oraz profesor kulturoznawstwa
Dariusz Brzostka i powieściopisarz Stefan Chwin. Omówiono historię dwóch
biletów, które wystawione były w Pałacu Królewskim we Wrocławiu. Pierwszy bilet
uprawniał do podróży słynnym sterowcem Graf Zeppelin, zakupiony został przez
nadburmistrza Wrocławia, Otto Wagnera, który wybrał się sterowcem 9 września
1930 roku z lotniska na Gądowie do Friedrichshafen przez Wiedeń i Monachium.
Drugi bilet na Wystawę Ziem Odzyskanych, został zachowany przez Kazimierza
Kuligowskiego, pierwszego polskiego powojennego wiceprezydenta Wrocławia. Choć
nie był mu potrzebny, bo jako przedstawiciel władz miasta mógł wejść na wystawę
bez biletu. Jednak zdecydował się na zachowanie go jako pamiątki
socjalistycznego przedsięwzięcia, które miało na celu pokazanie, że Ziemie
Zachodnie zawsze były polskie, a teraz, dzięki władzy ludowej, stały się krainą
obfitującą w dobra. Te dwa bilety ilustrują, że przedmioty mogą pełnić rolę
pośredników między pamięcią a przyszłością. Zapisują wiele opowieści, mają
swoje własne biografie, które splatają się z biografiami ludzi. Są związane z
określonym okresem i jego kontekstem społeczno-politycznym, komunikują się
wzajemnie, przypominają o sobie lub wzajemnie się uzupełniają. Musiało minąć
wiele lat, aby pozornie niepotrzebne przedmioty, jak te bilety, stały się
inspiracją do odkrywania przeszłości swojej ulicy, domu i mieszkania. Dzięki
nim mieszkańcy Ziem Odzyskanych zaczęli interesować się napisami pozostawionymi
przez poprzednich mieszkańców i wyciągali je spod warstw czasu. Przedmioty te
stanowią ważny element dziedzictwa, który pomaga nam zrozumieć historię i
kontekst społeczno-kulturowy tamtych czasów.

Festiwal „Literacki Sopot” to także liczne atrakcje
kulturalne. W Goyki 3 Art Inkubatorze odbyły się pokazy filmów
wyselekcjonowanych przez filmoznawczynię Ewę Fiuk, warsztaty z reportażystką Aleksandrą
Zbroją, prezentacja i warsztaty Colonial Neighbours – SAVVY Contemporary,
Berlin, a także prezentacja „Pogorzeliska” (2020) – fotografii Alicji Karskiej
i Aleksandry Went. W tym roku, w tamach „Sztuki na Literackim”, festiwal
odwiedziła grupa z SAVVY Contemporary. We wspólnym projekcie zainicjowanym
przez Goyki 3 artyści z Colonial Neighbours, części SAVVY Contemporary,
zaprezentowali badania nad kolonialną historią Niemiec, jej wpływem na
kulturę i społeczeństwo. Grupa zajmuje się researchem i tworzeniem archiwów
wokół niemieckiego kolonializmu, a sam projekt jest punktem wyjścia do
wymiany poglądów na temat sytuacji mniejszości narodowych w Polsce i
Niemczech oraz osób z doświadczeniem migracji.

Festiwal Literacki Sopot od lat cieszy się uznaniem w
świecie kultury i literatury. Dlatego też kolejna edycja festiwalu już teraz budzi ogromne oczekiwania, a organizatorzy nieustannie pracują nad
tym, aby dostarczyć uczestnikom niezapomnianych przeżyć z obszaru kultury.

12. edycja festiwalu Literacki
Sopot, poświęconego literaturze i kulturze niemieckiej, odbyła się w dniach
17-20 sierpnia w Sopocie, a Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej była jednym
z jej współorganizatorów.

Nikola Budzińska