Joanna Dziewońska
„Gdyby nie to miejsce, to nie moglibyśmy mówić o historii warszawskich Żydów, o historii warszawskiego getta…” – od tego zdania rozpoczęło się oprowadzanie po wystawie Czego nie mogliśmy wykrzyczeć światu w Żydowskim Instytucie Historycznym, które odbyło się 27 sierpnia w ramach festiwalu Warszawa Singera. Przewodniczka – Monika Iwanicka – rozpoczęła opowieść o dramatycznych losach mieszkańców warszawskiego getta od zwrócenia uwagi na przestrzeń. Przestrzeń, która stanowi najbardziej namacalny ślad minionego wieku – przeszłości, która może wydawać się odległa, ale zostawia po sobie znaki nie dające się ignorować.
Tuż obok budynku, w którym znajduje się obecnie Żydowski Instytut Historyczny, stała przed wojną Wielka Synagoga. Zbudowana w XIX wieku, stanowiła symbol judaizmu postępowego i zrzeszała warszawskich Żydów. Została wysadzona 16 maja 1943 roku przez Jürgena Stroopa w ramach ostatniego aktu tłumienia powstania w getcie warszawskim. Nie trzeba raczej nikogo przekonywać, że jest to szczególne miejsce na mapie Warszawy. Może się jednak wydawać, że obecnie trudno byłoby dostrzec choćby drobne znaki, które sugerowałyby, jakie wydarzenia miały tam miejsce ponad 80 lat temu. Tymczasem – stojąc w holu Instytutu, wystarczy zerknąć na posadzkę. Do dziś zachowały się na niej wypalone ślady powstałe w pożarze, który wybuchł po wysadzeniu Wielkiej Synagogi.
Już sam początek wystawy jest więc niczym wkroczenie w przeszłość. Pozwala zanurzyć się w dramatycznej historii, która znalazła swoje odzwierciedlenie w dokumentach, filmach, obrazach i relacjach zachowanych w przedstawianym na wystawie Archiwum Emanuela Ringelbluma. Powstało ono dzięki działaniom grupy Oneg Szabat, której członkowie z narażeniem własnego życia zbierali w warszawskim getcie dowody ludobójstwa i rejestrowali dramat setek tysięcy ludzi.
Bez wątpienia znaczący jest już sam tytuł wystawy. Czego nie mogliśmy wykrzyczeć światu to fragment testamentu znalezionego w zbiorach archiwum. W pełnej wersji zdanie to brzmiało: Czego nie mogliśmy wykrzyczeć światu, zakopaliśmy w ziemi. To właśnie te słowa witają nas po wejściu na wystawę, zapisane na ścianie w trzech językach: w jidysz, po polsku i po angielsku.
Wystawa od początku podkreśla więc swój jednoczący charakter i okazuje się pod tym względem symboliczna dla całego festiwalu Warszawa Singera, który już po raz 23. udowadnia, jak wiele łączy nas z przeszłością, jak wiele kultury i historii polskich Żydów da się odnaleźć w naszym najbliższym otoczeniu oraz jak ważne jest wzajemne zrozumienie. Festiwal od lat celebruje żydowską kulturę i zwraca uwagę zarówno na to, co przeminęło, jak i na to, co wciąż trwa. Teatr, literatura, język, tworzą przestrzeń do rozmowy o pamięci, historii i kulturze. Ta niezwykle ważna inicjatywa przypomina nam, że Warszawa pełna jest „śladów po ogniu” – choć nie zawsze tak widocznych jak te w Żydowskim Instytucie Historycznym – i śladów dawnej kultury oraz historii, o których nie wolno nam zapomnieć.
23. edycja Festiwalu Warszawa Singera odbywała się w Warszawie od 22 do 30 sierpnia 2026 roku. Została zorganizowana przez Fundację Shalom, a dofinansowana ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Redagowała: Agnieszka Wójcińska