Aleksandra Zinkiewicz
W Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie, w niedzielne południe 26 kwietnia odbyło się szczególne spotkanie. Debata „Ich miejsce w sztuce. Żydowskie twórczynie Berlina przełomu XIX i XX w.”, towarzyszyła wystawie poświęconej przedwojennej kolekcji Muzeum Żydowskiego w Berlinie. To wydarzenie nie było zwykłą lekcją historii sztuki, ale stało się opowieścią o kobietach, które musiały pokonać podwójny opór – konserwatywnych rodzin oraz zmieniającego się na ich oczach świata. W debacie wybrzmiały wątki o emancypacji i sztuce użytkowej, ale przede wszystkim o tożsamości, która na przekór historii przetrwała na archiwalnych planszach wystawy.
W dyskusji wzięli udział dr Paweł Fijałkowski – pracownik naukowy Żydowskiego Instytutu Historycznego zajmujący się dziejami Żydów w Polsce, prof. Iwona Luba – historyczka sztuki, kierownik Katedry Historii Sztuki Nowoczesnej UW oraz Katarzyna Trzeciak – badaczka i doktorantka szkoły doktorskiej nauk humanistycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Wspólnie odtworzyli oni losy artystek pochodzenia żydowskiego, dziś często zapomnianych lub anonimowych.
Tło historyczne przybliżył dr Paweł Fijałkowski, kreśląc fascynujące podobieństwa między gminami żydowskimi w Berlinie i Warszawie. Chociaż Berlin w XVIII w. stał się centrum oświecenia żydowskiego (haskali), to droga do nowoczesności nie była prosta. To właśnie w tym okresie dążono do integracji społeczności żydowskiej z otoczeniem – pod względem języka, stroju, stylu życia czy wykonywanych zawodów, jednak przy zachowaniu tożsamości wyznaniowej. Zmieniała się także rola kobiet żydowskich. Od stuleci musiały one wpisywać się w tradycyjny wzorzec zakorzeniony w Biblii, zgodnie z którym kobieta nie tylko zajmuje się domem i dziećmi, ale dba także o dobrobyt materialny rodziny. W okresie haskali promowano natomiast model ,,kobiety niemieckiej” – skupionej wyłącznie na ognisku domowym oraz wychowywaniu dzieci. Krytykowano te kobiety, które zajmowały się aktywnością pozadomową. Jednak w późniejszym okresie, I wojna światowa i kryzysy ekonomiczne wpłynęły na powrót aktywności zawodowej kobiet żydowskich.
To właśnie to wyjście z domowej sfery w stronę profesjonalizacji stało się przedmiotem konfliktu, a jednym z głównych motywów wybrzmiewających podczas spotkania było słowo Widerstand, czyli opór. Jak podkreśliła prof. Iwona Luba, młode artystki pochodzenia żydowskiego musiały stawić czoła oporowi pochodzącemu z różnych źródeł. Z jednej strony ich rola polegała na przekonaniu własnych, często konserwatywnych rodzin, o tym, że studia artystyczne oraz praca zawodowa nie muszą oznaczać zerwania z judaizmem i tradycyjną tożsamością. Z drugiej, po 1933 roku, gdy naziści doszli do władzy, twórczość artystek żydowskich stała się celem ataków. W nowej rzeczywistości stawały one przed tragicznym wyborem – emigracją w nieznane lub pozostaniem w Niemczech, co wiązało się z bezpośrednim zagrożeniem życia. Symbolem tych skomplikowanych losów stały się przywołane podczas dyskusji postaci, których twórczość obejmowała zarówno świat mody, jak i przedmioty użytkowe. Przykładem takiej artystki jest niewątpliwie Dodo (Dörte Clara Wolff) – projektantka odważnych kostiumów dla berlińskich scen kabaretowych czy magazynów modowych. W tym gronie wyróżniały się także Rachel Szalit-Marcus, wybitna graficzka związana z nurtem ekspresjonizmu oraz Resia Schor, która na emigracji w USA tworzyła unikatowe judaika w srebrze.
Choć to Berlin stanowił główne centrum przemian, walka o niezależność artystek toczyła się równolegle także w Polsce. Katarzyna Trzeciak, zajmująca się badaniem archiwów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i Krakowie, przybliżyła losy żydowskich adeptek sztuki tych akademii w latach 1918-1939. W okresie międzywojennym mierzyły się z podwójną barierą: dominacją mężczyzn w środowiskach artystycznych oraz narastającym w latach 30. antysemityzmem. Wyjątkową organizacją była grupa ,,Kolor” – jedyna w międzywojennej Polsce kobieca grupa artystyczna. Tworzące ją artystki nie tylko manifestowały swoją niezależność w twórczości, ale domagały się także równego traktowania w środowisku akademickim. Wiele z historii – zarówno berlińskich, jak i polskich artystek – to jednak, jak określiła to Katarzyna Trzeciak ,,życiorysy niedokończone”. Ich dorobek materialny w dużej mierze uległ rozproszeniu czy zniszczeniu, dlatego tak duże znaczenie ma to, co udało się ocalić.
Sama wystawa ,,Obrazy tożsamości” odkrywa przed nami zachowane archiwum. To kolekcja dawnego Muzeum Żydowskiego w Berlinie – działającego w latach 1933-1938. Na wystawie przedstawionych jest ponad 4000 plansz, na których możemy zobaczyć bogaty i różnorodny świat: od fotografii judaików i architektury synagog, przez portrety znanych postaci aż po sceny z życia codziennego. Stanowią one kompendium wiedzy o narodzie żydowskim i świadectwo jego twórczości. Chociaż autorzy wielu prezentowanych tam dzieł pozostają nieznani, a oryginały zaginęły, to archiwum jest dowodem na wkład żydowskiej społeczności w europejską kulturę i modernizm. Ekspozycja wskazuje na związki między tradycją a nowoczesnością – obok prac artystów takich jak Józef Budko, Zygmunt Menkes czy przywołana w debacie Rachela Szalit-Marcu, odnajdujemy także przykłady świeckiej codzienności.
Poruszająca dla mnie podczas dyskusji była refleksja nad kruchością tożsamości. Wiele z prezentowanych kobiet czuło się ,,Niemkami wyznania mojżeszowego” lub po prostu artystkami. Jednak drastyczna polityka państwa sprawiła że były uznawane za ,,obce”. Wystawa w Żydowskim Instytucie Historycznym to nie tylko hołd dla talentu przedstawionych tam artystów, ale też naoczny przykład tego, jak ideologia państwa potrafi zniszczyć dorobek całych pokoleń.
Debata towarzysząca wystawie odbyła się w niedzielę 26 kwietnia. Ekspozycja ,,Obrazy tożsamości. Kolekcja przedwojenna Muzeum Żydowskiego w Berlinie” jest dostępna dla zwiedzających od 10 kwietnia do 30 listopada w siedzibie Żydowskiego Instytutu Historycznego przy ul. Tłomackie 3/5 w Warszawie. Kuratorką ekspozycji jest Marta Kapełuś. Wystawa jest współfinansowana ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Redagowała: Agnieszka Wójcińska