Tam, gdzie kończy się świat, zostaje poezja

Czerniowce były miejscem narodzin czterech niezwykłych głosów żydowskiej poezji. Rose Ausländer, Selma Meerbaum, Icyk Manger i Paul Celan przyszli na świat w mieście, które na początku XX wieku było jednym z najważniejszych ośrodków wielokulturowej Bukowiny. Każde z nich zapisało własną historię w literaturze – świadectwo utraty, wygnania i Zagłady. Ich głosy przywołał koncert „Modlitwy z końca świata”.

Katarzyna Georgiev

Wydarzenie odbyło się w sopockim Teatrze Atelier im. Agnieszki Osieckiej. Muzykę do wierszy żydowskich poetek i poetów stworzyła szóstka polskich kompozytorów: Ewa Kornecka, Marek Czerniewicz, Jerzy Satanowski, Adam Żuchowski, Paweł Lucewicz i Mateusz Smoczyński. Śpiewał André Ochodlo, interpretator poezji jidysz, a towarzyszył mu polsko-saksoński zespół The Jazzish Company. Ideą koncertu było przywołanie wierszy tych, którzy przyczynili się do rozwoju żydowskiej sztuki, a których twórczość wciąż jest mało znana.

Rose Ausländer była niemieckojęzyczną żydowską poetką, która większość życia spędziła między Europą Wschodnią, Nowym Jorkiem a Düsseldorfem, gdzie zmarła w wieku osiemdziesięciu sześciu w 1988 roku. Selma Meerbaum wiersze zaczęła pisać jako nastolatka. Siedemnastolatka swojemu o rok starszemu chłopakowi, Leiserowi Fichmanowi, wręczyła zeszyt ze swoimi ponad pięćdziesięcioma utworami. Autorka zmarła na tyfus w 1942 roku, ale mężczyzna przechowywał notatnik w obozie, dopóki w 1944 roku nie wysłał go przyjaciółce Selmy. Temu gestowi zawdzięczamy możliwość przeczytania wierszy młodej autorki.

W podobnym wieku zaczynał Icyk Manger (urodzony w 1901 roku) – żydowski poeta i pisarz tworzący w jidysz, zadebiutował wierszem w wieku siedemnastu lat na łamach gazety „Kultur”. Manger żył w wielu miejscach, między innymi w Bukareszcie, Londynie, Paryżu oraz Nowym Jorku. Co ciekawe, dziesięć lat spędził również w Warszawie (1928–1938) i właśnie tutaj ukazał się jego pierwszy zbiór wierszy Sztern ojfn dach (pol. Gwiazdy na dachu). Ostatnie dwa lata żył w Izraelu, gdzie zmarł w roku 1968. Ostatni z tej czwórki to najbardziej znany na świecie Paul Celan, który urodził się w 1920 roku. Pochodził z rodziny rumuńskich Żydów, a wszystkich krewnych stracił w Holocauście. Niemieckojęzyczny poeta po tym trudnym doświadczeniu pozostał sam, z językiem oprawców. Ta trudna relacja przebija się w jego utworach. Artysta zmarł w 1970 roku, rzucając się do Sekwany.

Mocną stroną koncertu był nie tylko wybór tekstów, ale również ich wykonanie. Głos André Ochodlo nie póbował wygładzać trudnych emocji zawartych w wierszach – przeciwnie,

wydobył z nich ból, samotność i tęsknotę. Sposób, w jaki artysta przeżywał każdy wers, pozostawał czytelny dla widowni, pomimo że utwory zaśpiewane były w oryginale. Towarzyszący Ochodlo muzycy zbudowali przestrzeń, w której słowa wybrzmiały na nowo, wydobywając wielowymiarowość spisanych w ubiegłym wieku wierszy – obecne w nich osobiste cierpienie i doświadczenia poetów, które stworzyły uniwersalną opowieść o człowieku.

„Koniec świata” w ich wykonaniu to symbioza wielu przeciwstawnych emocji. Pojawiły się utwory pełne goryczy i rozpaczy. Najczęściej są to pieśni o stracie – swojego bezpiecznego zakątka, znanych twarzy, czy też wiary w człowieczeństwo. Różne doświadczenia czwórki poetów splatają się wspólnie w temacie doświadczeń wojennych. To wszystko swoją kulminację osiągnęło przy Todesfuge (pol. Fuga śmierci) Paula Celana. Poeta snuje w niej wizję wręcz apokaliptyczną, opierając się na paru obrazach: czarne mleko pite o każdej porze dnia, zabawa z wężami i włosach dwóch kobiet – złotych Małgorzaty oraz popielatych Shulamit.

„Modlitwy z końca świata” to jednak nie tylko opowieść o apokaliptycznym końcu. Pojawiła się również nuta nadziei, kontrastująca z trudnymi uczuciami. Zabrzmiała ona najwyraźniej w ostatnim z wykonywanych utworów Weil (pol. Ponieważ) Rose Ausländer. Poetka porównuje w nim człowieka do muszli, która szumi, a słowo do fali. Wszyscy płyniemy, unoszeni przez życie, spychani z obranej drogi i nieustannie zmieniający kierunek. Ta puenta przypomniała, że najpiękniejszym wymiarem człowieczeństwa pozostaje możliwość płynięcia razem.

Koncert dofinansowała Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska