Ślepota zorganizowana

Głoszenie poglądów nie jest rzeczą niewinną – tego zdania jest pisarz i reporter Artur Domosławski. Czy rzeczywiście w krajach na całym świecie do głosu coraz częściej dochodzi język faszyzujący, który prowadzi do kryzysu społeczeństwa wspólnotowego i dąży do utrwalenia kultury skrajnie indywidualistycznej? To, jak i inne pytania, zadawali sobie goście spotkania z okazji polskiej premiery najnowszej książki „Biały terror. Neonaziści w Niemczech” Jacoba Kushnera.

Julia Szymikowska

Dyskusja wokół niej odbyła się 26 maja 2026 roku w Centrum Konferencyjnym Zielna w Warszawie. Spotkanie poprowadziła Magdalena Szaniawska-Schwabe, dziennikarka polskiej redakcji DW, a jej gośćmi byli Jerzy Haszczyński, dziennikarz „Rzeczpospolitej”, szef działu zagranicznego tej gazety oraz Artur Domosławski, autor książek non-fiction, zawodowo związany od ponad dekady z „Polityką”.

Holocaust, działalność samozwańczych bojówek neonazistowskich, zaostrzenie polityki migracyjnej – na przestrzeni niemalże dziewięćdziesięciu lat prześladowania na tle narodowościowym bądź etnicznym przybierają rożne oblicza. Czy Niemcy są w stanie rozliczyć się z niechlubnego rozdziału swojej historii, czy może jednak jesteśmy świadkami funkcjonowania niemieckiego społeczeństwa w „ślepocie zorganizowanej”, którą miał na myśli Domosławski, mówiąc o rozmyciu odpowiedzialności za zbrodnie o podłożu rasistowskim?

Reportaż Jacoba Kushnera przybliża czytelnikowi historię trójki neonazistów z Jeny założycieli ugrupowania NSU (Narodowosocjalistyczne Podziemie). Beate Zschäpe, Uwe Mundlos i Uwe Böhnhardt w latach 2000-2007 zamordowali dziewięciu imigrantów z Turcji i Grecji. W tym samym czasie napadali również  na banki, by móc finansować życie w ukryciu. Autor książki szczegółowo opisuje historię trójki zamachowców – od dzieciństwa po nieudaną próbę ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości. Jednocześnie Kushner oddaje miejsce w swoim reportażu najbliższym ofiar, opisując poniżanie ich przez służby oraz walkę o dobre imię zmarłych. W opinii Haszczyńskiego Niemcy nie rozliczyli się w pełni z niechlubnej przeszłość III Rzeszy, czego reperkusjami są ciągle działające środowiska neonazistowskie. Dziennikarz poparł tę tezę przykładem działań powojennych władz Luksemburga. Kraj ten kolaborował z Niemcami podczas II wojny światowej, a po 1945 roku tamtejsze sądy wydały więcej wyroków skazujących nazistów niż sądy niemieckie. Luksemburg liczył w tamtym czasie około trzystu tysięcy mieszkańców, a Niemcy były osiemdziesięciomilionowym państwem. Podczas spotkania Jerzy Haszczyński podzielił się historią wywiadu z Arndtem Freytagiem von Loringhovenem. Były ambasador Niemiec w Polsce jest synem Bernda Freytaga von Loringhovena, który w trakcie wojny był oficerem sztabowym w kwaterze głównej Adolfa Hitlera. Wysoko postawiony urzędnik III Rzeszy uciekł z bunkra na dzień przed śmiercią Führera. Haszczyński na pytanie o historię nazizmu w rodzinie Loringhovena usłyszał w odpowiedzi, że jego ojciec nie był nazistą, a jedynie patriotą. – No to kto to zrobił? – ironizował na spotkaniu Haszczyński.

Problem skrajnych emocji względem imigrantów czy też Niemców o odmiennym pochodzeniu etnicznym jest złożony, wielopoziomowy i systemowy. Media głównego nurtu wprowadzają odbiorców w błąd, ponieważ upraszczają narracje na temat liczby imigrantów w niektórych landach i nie wspominają o koncentracji migrantów w centralnych dzielnicach największych miast. W ten sposób odbiorca, który nie weryfikuje osobiście informacji, może dojść do wniosku, że w jego okolicy nie zamieszkują imigranci, a potencjalne spotkanie z niechcianym sąsiadem może wzbudzać wrogie nastroje. Słabym rozeznaniem emocji panujących wśród elektoratu odznaczają się także politycy. Na forum ogólnym często zajmują się sprawami  błahymi z punktu widzenia obywateli. Świetnie zilustrowała to historia zainteresowania medialnego firmą Knorr. W czasie gdy firma redukowała miejsca pracy w jednym ze swoich  zakładów produkcyjnych na wschodzie Niemiec, polityczny Berlin zajmował się dyskusją wokół zmiany nazwy sosu cygańskiego na węgierski paprykowy. To pokazuje, jak bardzo debata publiczna oscyluje wokół skrajnej poprawności politycznej, zaniedbując jednocześnie tak ważne tematy dla obywateli jak polityka społeczna i rynek pracy.

Kwestionowanie idei wspólnoty przez środowiska nacjonalistyczne, trudności z opanowaniem przez rządy niezadowolenia społecznego czy brak działań na rzecz zamknięcia rozdziału o wstydliwej przeszłości – to współczesne problemy narodów na całym świecie, jednak w książce przedstawione są przez pryzmat społeczeństwa niemieckiego. Wnioskiem dla obecnych na premierze Białego terroru, powinno być to, że uważność na niepokojące ruchy społeczne należy zachowywać w czasach pokoju, ponieważ przy sprzyjających warunkach, w każdym państwie narracja neonazistowska może przedostać się do szerokiego grona odbiorców podatnych na wpływy.

Spotkanie wokół książki Biały terror. Neonaziści w Niemczech zostało zorganizowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej i wydawnictwo Czarne.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska