Julia Minkowska
Utwory, które niegdyś towarzyszyły mieszkańcom zamkniętej dzielnicy w ich najtrudniejszych chwilach, dziś stanowią refleksję nad losem artystów, którzy zginęli tragicznie, pozostawiając po sobie nieśmiertelne dźwięki.
Symbolem pamięci o tych, którzy zginęli w getcie stały się też żonkile, które Marek Edelmann – lekarz kardiolog, ostatni przywódca Żydowskiej Organizacji Bojowej, składał co roku w rocznicę powstania pod pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie. To właśnie one, w papierowej formie, czekały na każdego z widzów koncertu. Towarzyszące im informacje o rocznicy powstania spisano w czterech językach – polskim, niemieckim, angielskim i hebrajskim. Ale to muzyka stała się tego wieczoru najbardziej uniwersalnym językiem.
Zanim zabrzmiały instrumenty, słuchacze poznali historię pierwszego w życiu koncertu, w którym wzięła udział mieszkanka getta Janina Bauman, (autorka wspomnień Als Mädchen im Warschauer Ghetto).
Dowiedzieliśmy się, że było tam tylu wybitnych muzyków, że skompletowanie Żydowskiej Orkiestry Symfonicznej nie stanowiło problemu. Jej organizatorem i pierwszym dyrygentem był Marian Neuteich, jego następcą został natomiast Szymon Pullmann – znakomity skrzypek. Tego wieczora, gdy orkiestry słuchała Janina, w repertuarze pod batutą Pullmanna były utwory Czajkowskiego i Schuberta, a śpiewała młoda Marysia Ajzensztadt (Miriam Eisenstadt), nazywana przez wielu słowikiem getta. Sopran młodej śpiewaczki, tak wysoki, że wznosił się ponad cierpienie getta, wywołał u publiki łzy. Wkrótce jednak inicjatywa orkiestry została zakazana. Niedługo później – w sierpniu 1942 roku – dyrygent i śpiewaczka zostali zamordowani. Podczas berlińskiego koncertu emocje powróciły, gdy muzycy wykonali Temat z wariacjami Neuteicha, który z kolei zginął w 1943 roku, w obozie koncentracyjnym w Trawnikach.
O tragicznych realiach getta i jego bilansie opowiadał dr Stephan Stach. Po wkroczeniu Niemców do Warszawy wydzielono dzielnicę tylko dla Żydów o powierzchni 3.1 km2. Następnie powstał mur o wysokości 3 i długości 18 metrów, aby getto zamknąć. Przed wojną Warszawa była miastem z największą liczbą ludności żydowskiej w Europie, sięgającą 350 tysięcy. Tylko do lata 1942 roku zmarło w getcie niemal 100 tysięcy osób. Powszechna była tam instytucja bonów, opisana przez Rafaelę Auerbach w Schriften aus dem Warschauer Ghetto. Bon oznaczał produkty spożywcze, a jego oddanie – śmierć. Dlatego też śpiewano – o bonach i za bony. Śpiewały matki z dziećmi, duety, tria i kwartety a orkiestry uliczne grały na skrzypcach, harmonijkach i bębnach.
Od 22 lipca do 12 września wagonami dla bydła deportowano tysiące ludzi do obozu w Treblince. Oficjalnie po pomniejszeniu getta przebywało tam 40 tysięcy osób, a następne 20 do 30 tysięcy ukrywało się w piwnicach i pustostanach. Pierwsza próba opróżnienia getta miała miejsce w styczniu 1943 roku. Następna 19 kwietnia 1943 roku. Niemcy nie spodziewali się takiego oporu ze strony Żydów, którzy z prowizorycznej broni próbowali odstraszyć wroga. Zaczęli więc przeszukiwać mieszkania i bunkry, podpalając dom za domem i wrzucając materiały wybuchowe do piwnic. W ukryciu tworzył Tadeusz Kassern, który żyjąc pod presją stłumienia powstania w getcie warszawskim, napisał Koncert na orkierstrę smyczkową, który 83 lata po tych tragicznych wydarzeniach wybrzmiał w Berlinie.
Muzyka pozwalała więc przeżyć. I nie tylko w formie nadziei. Szymon Laks, skrzypek z warszawskiego konserwatorium, przewodniczył orkiestrze obozowej Auschwitz II Birkenau. Tak też przetrwał obóz koncentracyjny, a jego dzieło Sinfonietta zostało wykonane przez Kammersymphonie Berlin.
Takiej szansy nie dostał natomiast chłopiec z historii opisanej w Als Mädchen im Warschauer Ghetto, który wraz z tłumem szlochających ludzi został zapędzony na Umschlagplatz. On był całkowicie cicho, w dłoniach trzymał skrzypce. Z tego powodu został zauważony przez komendanta Brandta, który mimo swojego okrucieństwa, czasami ratował komuś życie. Nakazał chłopcu grać. Gdy ten wykonał rozkaz, komendant spojrzał na zegarek i powiedział, że jutro o tej porze będzie grał w Treblince.
Ku czci tego chłopca i wszystkich zabitych przez Holokaust, Hirsch Glik napisał Zog nit keyn mol – hymn żydowskiego oporu przeciw nazistowskiej zagładzie. To właśnie on został wykonany jako ostatni, zwieńczając koncert upamiętniający 83. rocznicę powstania w getcie warszawskim.
Wydarzenie zostało dofinansowane ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Redagowała: Agnieszka Wójcińska