Partykularny interes ponad wspólnotą wartości. Zawiłe relacje Waszyngtonu i Berlina

Fundament relacji niemiecko-amerykańskich, oparty na wspólnych wartościach i wolnym handlu stopniowo ustępuje miejsca bardziej pragmatycznemu i transakcyjnemu modelowi współpracy. Amerykańska interwencja w Iranie uwidacznia narastające napięcia. Choć Trump wyprowadza wojska USA z Europy, a Merz kwestionuje atrakcyjność Stanów, nie wszystko jeszcze stracone. Jedno jest pewne - mamy do czynienia ze strategicznym zwrotem

Marcin Mikielski

Debata o kondycji relacji amerykańsko-niemieckich odbyła się 2 czerwca 2026 roku w siedzibie Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Była to kolejna odsłona cyklu „Rozmowy o Niemczech” o tematach ważnych i aktualnych, także z punktu widzenia Polski. Rozmowę prowadziła Małgorzata Gemen (biuro PISM w Berlinie). Swoją wiedzą podzielili się dr Linn Selle (Centrum Europejski im. Alfreda von Oppenheima przy Niemieckim Towarzystwie Polityki Zagranicznej), prof. Marek Cichocki (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) oraz Michał Sutowski (Krytyka Polityczna)

Czy Donald Trump postanowił przemeblować świat? Według prof. Cichockiego to właśnie prezydent USA jest głównym aktorem strategicznych przemian we wzajemnych relacjach. Waszyngton nie tylko nie broni już rozpadającego się ładu światowego ale jest skłonny generować dodatkowe ryzyka, korzystne z punktu widzenia własnych interesów, nie oglądając się na sojuszników. Zamknięcie epoki wspólnych, zachodnich wartości jest zatem definitywne. Dlatego konsekwencje wojny na Bliskim Wschodzie to nie tylko groźba rosnących cen ropy naftowej. To ostateczny powrót do polityki siły i niepewna przyszłość

Relacje Niemiec i Stanów Zjednoczonych od zawsze określano jako wspólnota wartości, wyznaczająca centralny punkt odniesienia dla innych państw sojuszniczych. Michał Sutowski zaznaczył, że RFN to główny beneficjent Pax Americana – systemu zbudowanego na amerykańskich gwarancjach bezpieczeństwa i wolnym handlu. Pokój i stabilizacja po 1945 roku znacząco pomogły rozwinąć zachodnioniemiecką gospodarkę, która stała się jednym z największych eksporterów na świecie. USA było także zwolennikiem ponownego zjednoczenia obydwu państw niemieckich, co zmaterializowało się w październiku 1990 roku. Dynamika dobrych relacji nie była niepokojona wydarzeniami zewnętrznymi. Spory? Oczywiście że się pojawiały. Podczas dyskusji kwestię tą rozwinęła dr Selle, wspominając o politycznym przeciwstawieniu się Niemiec wobec amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 roku. Ochłodzenie stosunków niemiecko-amerykańskich nie doprowadziło jednak do takiego kryzysu w relacjach, jaki według prelegentów obserwujemy obecnie.

Po 23 latach Bliski Wschód ponownie powraca na agendę amerykańsko-niemiecką, tym razem ze zdwojoną siłą. Według prof. Marka Cichockiego wszystko zaczęło się wyczerpywać ponad rok temu, kiedy po raz drugi w historii na scenie geopolitycznej świata pojawił się Donald Trump. Logika relacji prezydenta Stanów Zjednoczonych z sojusznikami zmieniła się z partnerskiej na transakcyjną, opartą o prosty rachunek zysków i strat. Dodatkowo modne w USA stały się relacje z dyktatorami i miliarderami. Punktem zwrotnym w postrzeganiu amerykańskiej administracji jako zagrożenie dla Europy według Berlina, była amerykańska próba przejęcia Grenlandii z rąk Danii. Działania USA zostały odebrane jako bezpośrednie zagrożenie. Impuls ten przerodził się w proces określany przez Michała Sutowskiego jako derisking, czyli dążenie do ograniczenia zależności Europy od USA w obszarze politycznym, militarnym i gospodarczym.

Według dr Selle Niemcy nadal będą stać na straży dotychczasowego porządku opartego na wartościach demokratycznych i pokojowym rozwiązywaniu sporów, z coraz większą nieufnością patrząc jednak na działania swojego natowskiego sojusznika zza oceanu. Narastające napięcia jednak najmocniej uwidoczniła amerykańska interwencja w Iranie, którą kanclerz Friedrich Merz stanowczo skrytykował, zarzucając Waszyngtonowi brak pomysłu na zakończenie konfliktu. W odpowiedzi Donald Trump ogłosił wycofanie pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Medialna przepychanka trwała dalej – w połowie maja podczas spotkania w Würzburgu Merz publicznie odradzał swoim dzieciom wyjazd do USA w celach zawodowych i edukacyjnych.

Pomimo politycznych sporów całkowite zerwanie relacji pozostaje mało prawdopodobne, przede wszystkim ze względu na głębokie powiązania gospodarcze i finansowe, na co zwrócili uwagę  uczestnicy, a także osoby przysłuchujące się dyskusji. Problem polega jednak na tym, że Niemcy tracą kolejnych strategicznych partnerów. W 2022 roku z niemieckiej orbity gospodarczej i politycznej wypadła Rosja, a dziś coraz więcej wskazuje na to, że podobny proces może dotyczyć również relacji z USA, zwłaszcza w obliczu amerykańskiego protekcjonizmu i ceł na europejskie produkty. W tej układance kluczowe pozostają Chiny. Zdaniem dr Selle to właśnie stosunek do Pekinu będzie dla Niemiec kwestią fundamentalną. Tymczasem niemieckie elity gospodarcze nadal zdają się przyjmować postawę „nie widzę, nie słyszę, nie mówię”, podczas gdy chińska ekspansja postępuje. Niemiecki silnik gospodarczy słabnie, eksport maleje, przemysł traci dynamikę, a wyścig technologiczny w obszarze sztucznej inteligencji coraz bardziej oddala się od Europy. Niemieckie elity mentalnie wciąż tkwią w starym porządku, nie dostrzegając, że ich amerykański sojusznik, twórca powojennego systemu, stopniowo ten system sam demontuje.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska