Na pomoc uchodźcom

Polska przyjęła największą liczbę uchodźców z Ukrainy spośród państw europejskich. Nie ma jednak doświadczenia w radzeniu sobie z kryzysem migracyjnym o tak dużej skali. Pomóc mogą rozwiązania prawne i instytucjonalne stosowane od lat na zachodzie i unijne środki finansowe. Relacja Filipa Karasiewicza.

Polska przyjęła największą liczbę uchodźców z
Ukrainy spośród państw europejskich. Nie ma jednak doświadczenia w radzeniu
sobie z kryzysem migracyjnym o tak dużej skali. Pomóc mogą rozwiązania prawne i instytucjonalne
stosowane od lat na Zachodzie i unijne środki finansowe.

Po 24 lutego nasze państwo stało się krajem frontowym, w którym schronienie znalazła największa liczba osób dotkniętych wojną w Ukrainie. Ze statystyk
wynika, że granicę ukraińsko-polską
przekroczyło do tej pory ponad 3 miliony 400 tys. osób, z czego ponad milion ma już numer PESEL. W
Europie są kraje, które od
lat posługują się odpowiednimi rozwiązaniami systemowymi, chroniącymi migrantów, z których wiedzy moglibyśmy czerpać.

O tym, jak zapewnić uchodźcom normalne życie i
w jaki sposób Polska wraz z Unią
Europejską poradzą sobie z gwałtownym napływem uchodźców ze wschodu, dyskutowali uczestnicy debaty
„Kryzys uchodźczy – Jak skutecznie zarządzać kryzysem w Polsce i UE?”,
zorganizowanej przez Forum Dialog Plus im. Andrzeja Godlewskiego, we
współpracy z Fundacją ARS Republica, Fundacją Współpracy Polsko-Niemieckiej
oraz Fundacją Konrada Adenauera. Wzięli w niej udział:
prof. Gertruda Uścińska, prezeska ZUS; dr Shivan Fate, przedstawiciel Urzędu
Marszałkowskiego woj. zachodniopomorskiego; prof. Maciej Duszczyk, naukowiec
Ośrodek Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego i Joanna Szymańska,
szefowa Info-Forum-Polregio. Moderatorem
rozmowy był Marcin Antosiewicz, wykładowca Akademii Vistula.

Wszyscy paneliści byli zgodni, że kluczowym
problemem do rozwiązania są kwestie mieszkaniowe. Polacy ugościli Ukraińców w swoich domach, często również w pensjonatach, które przez ostatnie 2 lata mocno ucierpiały z
powodu pandemii. Ich właściciele mają teraz zamiar odrobić spowodowane covidem
straty w nadchodzącym sezonie wakacyjnym. Za niecałe dwa miesiące duża liczba przybyłych będzie więc zmuszona
opuścić aktualne miejsce kwaterunku. Propozycją ze strony rządu są dla nich w tym momencie hale, w których mieszkają setki ludzi, mając do dyspozycji
jedynie kilka metrów
kwadratowych na głowę. Maciej Duszczyk opisał rozwiązanie tego problemu od lat
z powodzeniem stosowane na zachodzie Europy. Pomóc miałyby domy stworzone z
konstruowanych w fabryce modułów. Można je szybko przetransportować i złożyć
odpowiednią liczbę pomieszczeń, a w razie potrzeby – szybko rozebrać.
Realizacja tego pomysłu byłaby możliwa dzięki funduszom europejskim, o nie
jednak, Polska dotąd nie wnioskuje.

W rozwiązaniu problemu z mieszkaniami, według
dyskutantów, pomóc może też aktywizacja zawodowa przybyłych do
Polski uchodźców. Z
danych ZUS wynika, że na ten moment w Polsce pracuje jedynie 136 tys. Ukraińców, którzy po 24 lutego uzyskali numer PESEL. Wyższe
wykształcenie ma 57% z nich. Siedemdziesiąt procent to kobiety w wieku
produkcyjnym. Mimo to, najczęściej wykonywaną przez Ukrainki pracą jest ręczne
pakowanie, z kolei mężczyźni zatrudniani są głównie jako robotnicy przemysłowi.
Największą barierą, przez którą
będący wśród uchodźców specjaliści wykonują pracę fizyczną, jest
język. Istnieje więc potrzeba prowadzenia dla nich darmowych kursów językowych.

Niemniej ważnym aspektem, ściśle związanym z
problemem mieszkalnym i aktywizacją zawodową, jest edukacja dzieci uchodźców. Oddanie ich pod opiekę szkół i przedszkoli,
stworzy rodzicom możliwość podjęcia pracy, co z kolei pomoże w wynajęciu lokum.
Pytanie tylko czy polski system edukacji to udźwignie. Według danych ZUS,
świadczenie 500+ uzyskało do tej pory ponad pół miliona ukraińskich dzieci. W
polskim systemie edukacji jest ich obecnie około stu tysięcy. Dla reszty z
nich do 1 września należy stworzyć
możliwość nauki w języku ukraińskim oraz według tamtejszego systemu edukacji
albo możliwość wyboru nauki dzieci w systemie polskim. Istnieje więc także
potrzeba utworzenia w polskich placówkach tzw. klas przejściowych, które pomogą
wdrożyć dzieci z Ukrainy do naszego systemu edukacji, jeśli ich rodzice
postanowią zostać w Polsce na stałe. W takich klasach dzieci otrzymywałyby
zajęcia wyrównawcze, m.in. z języka polskiego, po to, by w przyszłości mogły
bez przeszkód kontynuować naukę podążając polskim tokiem nauczania.

Kolejną kwestią, co do której zgodzili się uczestnicy debaty, jest potrzeba
przeprowadzania pogłębionych badań ankietowych wśród migrantów. Na ich podstawie będzie można stworzyć strategię radzenia sobie z kryzysem. Taką, która zapobiegnie pogorszeniu się ich sytuacji. Na
ten moment nie wiadomo, ilu z nich planuje pozostać po wojnie w naszym kraju,
więc w ich przypadku istotna będzie asymilacja, która może trwać nawet przez kilka pokoleń. Trudno
teraz powiedzieć, co może stać się latem, kiedy uchodźcy zmuszeni będą opuścić
pensjonaty. Pomóc może
system dobrowolnej relokacji, działający w strukturach Unii Europejskiej.
Zapewnia on możliwość osiedlania się uchodźcom w dowolnie przez siebie wybranym
kraju unijnym. Pytanie, czy Ukraińcy mieszkający w Polsce są gotowi na taki
ruch.

Dyskutanci zwrócili też uwagę na narastającą potrzebę zacieśnienia współpracy między sąsiadującymi
państwami członkowskimi UE. Graniczące z nami Niemcy są krajem o wieloletnim
doświadczeniu w kwestii opieki nad migrantami. Dysponują więc odpowiednią
wiedzą oraz systemem prawnym, które mogą posłużyć za przykład dla naszego
ustawodawstwa. W przypadku niewydolności naszego systemu relokacji, istnieją
specjalne przepisy unijne zobowiązujące państwa unijne do pomocy w radzeniu
sobie z kryzysem. Ważne jest również
stworzenie warunków
formalnych do kooperacji pomniejszych, graniczących ze sobą regionów tych państw. Pozwoliłoby to na utworzenie
m.in. nowych połączeń kolejowych, pozwalających uchodźcom na swobodniejsze
podróże wewnątrz Unii Europejskiej. 

W trakcie debaty poruszono również temat migrantów przebywających na granicy
polsko-białoruskiej. Niedawno wprowadzona ustawa dotycząca uchodźców, obejmuje opieką jedynie Ukraińców, podczas gdy kilkaset kilometrów dalej, od miesięcy trwa dramat koczujących na
granicy przybyszy z innych krajów, m.in. Syrii czy Iraku. Polska ustawa, mimo
że została zaimplementowana na podstawie przepisów unijnych, nie obejmuje też ochroną państwa
innych cudzoziemców
uciekających z terenów
objętych wojną na Ukrainie.

Jak podsumowali prelegenci, Polska
powinna jak najszybciej wykorzystać wszystkie możliwości, które oferuje Unia
Europejska w kwestii pomocy w relokacji uchodźców i aktywnie wywierać nacisk,
by przeznaczono nam możliwie jak największe środki na poradzenie sobie z
uchodźczym kryzysem. Mogłyby one być przeznaczone m.in. na utworzenie nowych
połączeń kolejowych, większej ilości klas przejściowych lub nawet remont bądź
budowę odpowiedniej ilości mieszkań dla przybywających ze Wschodu uchodźców.
Polski rząd do tej pory był zdania, że
poradzi sobie bez pieniędzy z Unii i nie składał o nie odpowiednich wniosków.
Było to dużym błędem, bo Bruksela przestała traktować nasz problem priorytetowo.
W odróżnieniu od nas, wnioskami o pomoc zainteresowane są już rządy Włoch oraz
Hiszpanii. Kraje te obawiają się kryzysu żywnościowego w Afryce i związanej z
tym wzmożonej migracji z tamtych rejonów świata. Oba państwa przyjmują również
Ukraińców na zasadach dobrowolnej relokacji, podobnie jak inne kraje
europejskie oraz Wielka Brytania. Nie jesteśmy więc sami i mamy możliwość
rozwiązania kryzysu poprzez aktywną współpracę z Zachodem. 

Filip Karasiewicz

Debatę można obejrzeć pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=9gnuOSMwV20