Katarzyna Georgiev

Wydarzenie odbyło się w sopockim Teatrze Atelier im. Agnieszki Osieckiej. Muzykę do wierszy żydowskich poetek i poetów stworzyła szóstka polskich kompozytorów: Ewa Kornecka, Marek Czerniewicz, Jerzy Satanowski, Adam Żuchowski, Paweł Lucewicz i Mateusz Smoczyński. Śpiewał André Ochodlo, interpretator poezji jidysz, a towarzyszył mu polsko-saksoński zespół The Jazzish Company. Ideą koncertu było przywołanie wierszy tych, którzy przyczynili się do rozwoju żydowskiej sztuki, a których twórczość wciąż jest mało znana.

Rose Ausländer była niemieckojęzyczną żydowską poetką, która większość życia spędziła między Europą Wschodnią, Nowym Jorkiem a Düsseldorfem, gdzie zmarła w wieku osiemdziesięciu sześciu w 1988 roku. Selma Meerbaum wiersze zaczęła pisać jako nastolatka. Siedemnastolatka swojemu o rok starszemu chłopakowi, Leiserowi Fichmanowi, wręczyła zeszyt ze swoimi ponad pięćdziesięcioma utworami. Autorka zmarła na tyfus w 1942 roku, ale mężczyzna przechowywał notatnik w obozie, dopóki w 1944 roku nie wysłał go przyjaciółce Selmy. Temu gestowi zawdzięczamy możliwość przeczytania wierszy młodej autorki.

W podobnym wieku zaczynał Icyk Manger (urodzony w 1901 roku) – żydowski poeta i pisarz tworzący w jidysz, zadebiutował wierszem w wieku siedemnastu lat na łamach gazety „Kultur”. Manger żył w wielu miejscach, między innymi w Bukareszcie, Londynie, Paryżu oraz Nowym Jorku. Co ciekawe, dziesięć lat spędził również w Warszawie (1928–1938) i właśnie tutaj ukazał się jego pierwszy zbiór wierszy Sztern ojfn dach (pol. Gwiazdy na dachu). Ostatnie dwa lata żył w Izraelu, gdzie zmarł w roku 1968. Ostatni z tej czwórki to najbardziej znany na świecie Paul Celan, który urodził się w 1920 roku. Pochodził z rodziny rumuńskich Żydów, a wszystkich krewnych stracił w Holocauście. Niemieckojęzyczny poeta po tym trudnym doświadczeniu pozostał sam, z językiem oprawców. Ta trudna relacja przebija się w jego utworach. Artysta zmarł w 1970 roku, rzucając się do Sekwany.

Mocną stroną koncertu był nie tylko wybór tekstów, ale również ich wykonanie. Głos André Ochodlo nie póbował wygładzać trudnych emocji zawartych w wierszach – przeciwnie,

wydobył z nich ból, samotność i tęsknotę. Sposób, w jaki artysta przeżywał każdy wers, pozostawał czytelny dla widowni, pomimo że utwory zaśpiewane były w oryginale. Towarzyszący Ochodlo muzycy zbudowali przestrzeń, w której słowa wybrzmiały na nowo, wydobywając wielowymiarowość spisanych w ubiegłym wieku wierszy – obecne w nich osobiste cierpienie i doświadczenia poetów, które stworzyły uniwersalną opowieść o człowieku.

„Koniec świata” w ich wykonaniu to symbioza wielu przeciwstawnych emocji. Pojawiły się utwory pełne goryczy i rozpaczy. Najczęściej są to pieśni o stracie – swojego bezpiecznego zakątka, znanych twarzy, czy też wiary w człowieczeństwo. Różne doświadczenia czwórki poetów splatają się wspólnie w temacie doświadczeń wojennych. To wszystko swoją kulminację osiągnęło przy Todesfuge (pol. Fuga śmierci) Paula Celana. Poeta snuje w niej wizję wręcz apokaliptyczną, opierając się na paru obrazach: czarne mleko pite o każdej porze dnia, zabawa z wężami i włosach dwóch kobiet – złotych Małgorzaty oraz popielatych Shulamit.

„Modlitwy z końca świata” to jednak nie tylko opowieść o apokaliptycznym końcu. Pojawiła się również nuta nadziei, kontrastująca z trudnymi uczuciami. Zabrzmiała ona najwyraźniej w ostatnim z wykonywanych utworów Weil (pol. Ponieważ) Rose Ausländer. Poetka porównuje w nim człowieka do muszli, która szumi, a słowo do fali. Wszyscy płyniemy, unoszeni przez życie, spychani z obranej drogi i nieustannie zmieniający kierunek. Ta puenta przypomniała, że najpiękniejszym wymiarem człowieczeństwa pozostaje możliwość płynięcia razem.

Koncert dofinansowała Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

Program stażu dla Młodej Redakcji składa się z warsztatów dziennikarskich w Warszawie i Berlinie (relacja, wywiad, tworzenie treści na platformy społecznościowe), ze spotkań z przedstawicielami/przedstawicielkami mediów i instytucji partnerskich Fundacji. Staż kończy się wyjazdem na Forum Polsko-Niemieckie, gdzie Młoda Redakcja relacjonuje na bieżąco wydarzenia konferencji.

W dwunastu edycjach programu udział wzięło 140 studentek i studentów, powstało 400 relacji z projektów oraz sieć aktywnych alumnae i alumnów programu.

Zgłoszenia do edycji 2026/2027 prosimy nadsyłać do: 19 października 2026.
Termin stażu: od grudnia 2026 do końca wakacji 2027.

Link do formularza zgłoszeniowego: https://mloda-redakcja.fwpn.org.pl/

Informacje o stażu:
Małgorzata Gmiter
koordynatorka projektów, specjalistka ds. projektów edukacyjnych
Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
tel. 022 / 338 62 60
e-mail: malgorzata.gmiter@fwpn.org.pl

Julia Minkowska

Przez stulecia Polska była mozaiką różnych grup etnicznych, religii i języków. Ta różnorodność w obliczu zmieniających się warunków społeczno-ekonomicznych i kulturowych wywarła wpływ na narodowe wyobrażenia, symbole i mity. Z tego względu wystawa, która stanowi wizytówkę zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, została zatytułowana Wynalezienie mitów. Osiem dzieł malarstwa polskiego od XIX do XXI wieku tworzy metaforyczną opowieść o Polsce, jej przemianach i wyzwaniach przed jakimi musiała stanąć.

17 czerwca 2026 odbyła się w Alte Nationalgalerie w Berlinie konferencja prasowa przed otwarciem wystawy Wynalezienie mitów  i oprowadzanie kuratorskie. Wzięły w nich udział dr Anette Hüsch, dyrektorka Starej Galerii Narodowej w Berlinie oraz dr hab. Agnieszka Lajus, dyrektorka Muzeum Narodowego w Warszawie. Jak podkreśliła prof. Agnieszka Lajus, na wystawę warszawskie muzeum wybrało obrazy, które są mocno zakorzenione w powszechnej świadomości Polaków. Jednym z nich jest Hamlet polski – portret Aleksandra Wielopolskiego autorstwa Jacka Malczewskiego, dzieło w nurcie symbolizmu z 1903 roku, od którego profesor rozpoczęła oprowadzanie. Aleksander Wielopolski w roli Hamleta został przedstawiony jako rycerz sztuki, przepasany ładownicą na naboje, w której znajdują się tubki z farbą.Musi dokonać wyboru między dwiema różnymi wizjami Polski. Starą – uciemiężoną i w kajdanach oraz młodą – buntowniczą, krwawą i rewolucyjną, z wieńcem z maków, symbolizującym nowe siły i chęć zmiany.

W kolorze czerwonych maków jest również strój Tadeusza, syna Jana Matejki, namalowanego wraz z dwójką rodzeństwa na Portrecie trojga dzieci artysty z 1870 roku. Patriotyczne przesłanie dzieła wynika nie tylko z wyboru odcienia farb, lecz również odwołania do szlacheckiej tradycji w postaci staropolskiego, reprezentacyjnego stroju, który nosi Tadeusz.

Do symboliki natury odwołuje się natomiast Wojciech Weiss na obrazie Wiosna z 1898 roku. Chętnie wykorzystywany przez malarzy Młodej Polski motyw wiosny  często miał charakter narodowowyzwoleńczy, ale w tym dziele odnosi się do cyklu natury i dekadentyzmu – pragnień, popędów, erotyzmu oraz obsesji. Weiss chciał wyzwolić się z patriotycznych uniesień, próbując ukazać bardziej uniwersalne pytania dotyczące sztuki, podążając za nietzscheańskimi ideami witalizmu i filozofii życia.

Oprócz obrazów w jasnej tonacji, symbolizujących narodzenie i nowy początek, do prezentacji w starej galerii narodowej w Berlinie wybrane zostały również obrazy w intensywnych, ciemnych kolorach. Budują one atmosferę zagrożenia i wywołują napięcie. Pierwszym z nich jest Przy świecy Konrada Krzyżanowskiego z 1914 roku. Artysta przedstawił dom jako przestrzeń kultywowania tradycji, ale z pewnym zastrzeżeniem. W obliczu I Wojny Światowej to symbolicznie bezpieczne miejsce jest przepełnione niepewnością. Kolejnym dziełem na wystawie o podobnej atmosferze jest Stary dom, namalowany przez Ferdynanda Ruszczyca w 1903 roku, kiedy Polska była wciąż pod zaborami. Płótno również przedstawia symboliczny dom – dwór Ruszczyców w Bohdanowie, ale opleciony winoroślą i podczas silnego zachmurzenia, co wywołuje poczucie zwątpienia i zagadkowości.

Polscy artyści wykorzystywali do ukazania ojczyzny również symbole codzienności. Jednym z nich, namalowanym przez Andrzeja Wróblewskiego w 1956 roku na obrazie Kolejka trwa, była poczekalnia wraz ze zrezygnowanymi ludźmi w kolejce. Ten prosty, codzienny symbol odnosi się do apatycznego, ubezwłasnowolnionego społeczeństwa polskiego po wojnie, którego pustkę egzystencjonalną autor chciał pokazać.

Na wystawie Wynalezienie mitów znajdziemy też dwa dzieła nawiązujące do tematu pracy. Pierwszym z nich, a jednocześnie jedyną obrazem namalowanym przez kobietę na tej wystawie, jest Szczęśliwa rodzina Zofii Stryjeńskiej z 1954 roku. Inspirowany folklorem i jego barwnymi kolorami, przedstawia czas zbiorów w stylu art deco i nawiazuje do motywów wykorzystywanych w ramach powojennej propagandy socjalistycznej. Drugim jest Autoportret z pigmentami Jarosława Modzelewskiego z 2022 roku, gdzie głównym wątkiem jest etos pracy artysty.

Doktor Anette Hüsch, dyrektor Starej Galerii Narodowej w Berlinie, zwróciła uwagę, jak istotna jest międzynarodowa wymiana w zakresie szeroko pojętej sztuki i jak bardzo ubogaca ona instytucje kulturalne partnerów. Inauguracyjna odsłona Galerii Międzynarodowej (InterNationalgalerie) w ramach współpracy z Muzeum Narodowym w Warszawie nie jest przypadkowa – Stara Galeria Narodowa znana jest z patrzenia na zachód w zakresie realizacji projektów i wymian. Tym razem jednak postanowiła zmienić tę narrację i zaprosić do swoich murów Polskę i  dzieła polskich artystów. – W Galerii Międzynarodowej chodzi o to, by szukać tego, co łączy, a nie tego co dzieli – mówi Anette Hüsch. Spojrzenie za wschodnią granicę kraju ma pokazać, czym charakteryzują się kolekcje i zasoby magazynowe MNW, co w perspektywie licznej Polonii w Berlinie wspiera wzajemną świadomość kulturową.

Wystawę Wynalezienie mitów można podziwiać do 17 stycznia 2027 roku, a już we wrześniu, w Muzeum Narodowym w Warszawie zostaną udostępnione zwiedzającym pochodzące ze Starej Galerii Narodowej w Berlinie dzieła Adolpha Menzela – urodzonego w niemieckim Breslau malarza i grafika epoki realizmu. Wymiana jest więc dwukierunkowa i ma stanowić punkt wyjścia do rozmów i kolejnych wspólnych inicjatyw.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

Program stażu dla Młodej Redakcji składa się z warsztatów dziennikarskich w Warszawie i Berlinie (relacja, wywiad, tworzenie treści na platformy społecznościowe), ze spotkań z przedstawicielami/przedstawicielkami mediów i instytucji partnerskich Fundacji. Staż kończy się wyjazdem na Forum Polsko-Niemieckie, gdzie Młoda Redakcja relacjonuje na bieżąco wydarzenia konferencji.

W dwunastu edycjach programu udział wzięło 140 studentek i studentów, powstało 400 relacji z projektów oraz sieć aktywnych alumnae i alumnów programu.

Zgłoszenia do edycji 2026/2027 prosimy nadsyłać do: 19 października 2026.
Termin stażu: od grudnia 2026 do końca wakacji 2027.

Link do formularza zgłoszeniowego: https://mloda-redakcja.fwpn.org.pl/

Informacje o stażu:
Małgorzata Gmiter
koordynatorka projektów, specjalistka ds. projektów edukacyjnych
Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
tel. 022 / 338 62 60
e-mail: malgorzata.gmiter@fwpn.org.pl

Julia Minkowska

Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, podpisany 17 czerwca 1991 roku w Bonn, stanowił zwieńczenie procesu normalizacji stosunków polsko-niemieckich po okresie powojennym. Nie można również pominąć faktu, że był to specyficzny moment dla obu krajów – tuż po zjednoczeniu Niemiec, po pierwszych całkowicie wolnych i powszechnych wyborach w Polsce oraz po potwierdzeniu granicy na Odrze i Nysie w ramach traktatu granicznego. Traktat stanowił podstawę politycznej stabilizacji, która spowodowała wzrost wymiany handlowej, tym samym kształtując wzajemne pozycje silnych partnerów gospodarczych. Podczas tegorocznego Forum Polsko-Niemieckiego w Berlinie, w 35. rocznicę podpisania traktatu, eksperci dyskutowali o pozytywnych zmianach gospodarczych w ramach współpracy polsko-niemieckiej od tego czasu.

Współpraca w zakresie gospodarki składa się nie tylko z liczb i statystyk, ale przede wszystkim z ludzi, którzy się w to angażują w jej rozwój. To właśnie oni wzięli udział w panelu gospodarczym podczas Forum Polsko-Niemieckiego 2026 w Berlinie. Z perspektywy rządowej temat współpracy bilateralnej prezentowali Susanne Szech-Koundouros – dyrektorka departamentu ds. europejskich w Federalnym Ministerstwie Gospodarki i Ochrony klimatu i Tomasz Salomon – członek Rady do spraw współpracy z Republiką Federalną Niemiec oraz były kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Berlinie, o działalności wspierających instytucji opowiadali Lars Gutheil – dyrektor zarządzający Niemiecko-Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Warszawie oraz Dorota Kafara – ekspertka w Zagranicznym Biurze Handlowym PAIH we Frankfurcie, z punktu widzenia przedsiębiorców kwestię tę naświetlili Ewa Łabno-Falęcka – koordynatorka inwestycji Mercedesa w Polsce oraz współzałożycielka Fundacji Rozwoju Edukacji dla Przemysłu wraz z Dariuszem Biernackim – członkiem zarządu Comarch AG.

O relacjach polsko-niemieckich jako filarze gospodarczym dla obu państw mówiła Susanne Szech-Koundouros. Podkreśliła, że 1991 rok, jako data podpisania traktatu, był punktem zwrotnym, który nasze kraje pojednał i stał się początkiem prawdziwego partnerstwa. Handel bilateralny osiągnął w 2025 roku aż 180 miliardów euro, co jest związane z faktem, że Niemcy eksportują do Polski więcej niż do Chin. Pozytywny wpływ na tę kwestię miały wymiany polityczne, a więc konsultacje czy komisje rządowe, ale również współpraca na szczeblu regionalnym. Żywe sąsiedztwo jest bowiem możliwe dzięki tym spotkaniom i projektom, które kształtują przyjazne stosunki. Takim jak projekt sieci ciepłowniczej dla Görlitz i Zgorzelca o wartości inwestycji wynoszącej 175 milionów czy również wspomniany przez panelistkę projekt partnerski w obszarze przemysłu bezpieczeństwa i obronności, ze szczególnym uwzględnieniem technologii morskich.

– To historia wielkiego sukcesu, nie tylko na miarę relacji bilateralnych, ale na skalę europejską – tak rozwój relacji polsko-niemieckich przez 35 lat podsumował Tomasz Salomon. Podkreślił, jak bardzo, od czasu podpisania traktatu, rozwinęła się wymiana handlowa z naszym zachodnim sąsiadem. Dodał, że słusznie się tym chwalimy, porównując jej poziom z zakresem współpracy Niemiec z innymi ważnymi partnerami. Poza samą wymianą handlową również poziom inwestycji stanowi bardzo klarowny wyznacznik tego, jak olbrzymim sukcesem jest rozwój współpracy gospodarczej przez 35 lat.

Jeszcze przed podpisaniem traktatu, w listopadzie 1989 roku, kiedy premier Tadeusz Mazowiecki uścisnął rękę kanclerzowi Helmutowi Kohlowi podczas Mszy Pojednania w Krzyżowej, powstała wizja współpracy. W obszarze gospodarczym zmaterializowała się już rok później – właśnie wtedy powołano do życia pierwsze struktury, które dały początek dzisiejszej Polsko-Niemieckiej Izbie Przemysłowo-Handlowej (AHK), reprezentowanej podczas panelu gospodarczego przez Larsa Gutheila. Naświetlił on, jak przez minione 35 lat ta inicjatywa przeszła głęboką ewolucję – od ułatwiania pierwszych inwestycji aż po współczesne partnerstwo w wielu obszarach gospodarki. Obecnie, przy 95-procentowym poziomie satysfakcji inwestorów, relacje te opierają się na kooperacji w takich sektorach jak IT, elektromobilność czy zielona energia, co czyni z polsko-niemieckiej współpracy silny fundament gospodarczy na skalę Europy.

Kiedy Polska była na etapie intensywnego poszukiwania inwestorów zagranicznych w 2017 roku, do życia powołano Polską Agencję Inwestycji i Handlu. Jej niemieckie biuro we Frankfurcie reprezentowała podczas panelu Dorota Kafara. Zadania tego oddziału organizacji polegają na wsparciu małych i średnich przedsiębiorstw, które zgłaszają się z zapytaniami na temat możliwości eksportu do Niemiec. Statystyki pokazują, że 75% przedsiębiorców, którzy myślą o eksporcie za granicę, wybierają Niemcy. Mimo że w ramach Unii Europejskiej formalności jest mniej niż kiedyś, to – jak tłumaczy Kafara – eksport do Niemiec to nie sprint, tylko maraton, do którego trzeba się przygotować. Istotnym elementem jest dopracowanie swojego produktu oraz przekonanie do niego niemieckiego konsumenta. I taka właśnie jest rola PAIH, która zachęca zarówno polskich, jak i niemieckich przedsiębiorców do współpracy i zacieśniania relacji gospodarczych.

Ewa Łabno-Falęcka mówiąc o polsko-niemieckiej współpracy, odwołała się do osobistej historii. W 1991 pracowała nad doktoratem w Tybindze. Po sygnowaniu traktatu w Bonn postanowiła napisać do ambasadora RP w Berlinie, Janusza Reitera, że chce zrobić coś dla Polski. Niedługo potem, już ze stopniem naukowym doktora, objęła stanowisko attaché kulturalnego w ambasadzie. W tamtym czasie – jak podkreślał Janusz Reiter – kluczowe były dwa zadania, mianowicie wejście Polski do NATO oraz do Unii Europejskiej. Obydwa zakończyły się sukcesem. Panelistka zwróciła uwagę, że pierwszymi osobami, które robiły reformy społeczne, polityczne, ale szczególnie ekonomiczne w Polsce, byli ludzie wykształceni na stypendiach zagranicznych, a więc polska transformacja ma również zagraniczne korzenie. Przy tej okazji Ewa Łabno-Falęcka podziękowała Republice Federalnej Niemiec za sfinansowanie swoich studiów doktoranckich. Przyglądając się polskiemu systemowi edukacji, zobaczyła wiele trudności w zakresie współpracy między nauką a przemysłem. Z tego względu założyła Fundację Rozwoju Edukacji dla Przemysłu, aby zniwelować przepaść między tym, co oferuje szkolnictwo w Polsce, a potrzebami pracodawców.

Do własnych doświadczeń nawiązał też Dariusz Biernacki, manager, który mieszka i pracuje w Niemczech od 15 lat. Opowiadał, że zmaga się z utrudnieniami na autostradzie A4, względem której nie widzi wielu alternatyw i podkreślił, że jeśli oczekujemy dalszej rozwiniętej wymiany handlowej między Polską a Niemcami, konieczne jest zadbanie o infrastrukturę drogową. W końcu nie każdy biznes można robić online.

35. lecie podpisania traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy było okazją, aby podzielić się przemyśleniami dotyczącymi gospodarki z perspektywy Polski, Niemiec oraz naszego sąsiedztwa. Eksperci podsumowali dotychczasowe wspólne osiągnięcia, wyznaczyli cele na przyszłość, takie jak modernizacja infrastruktury transportowej – autostrady A4, które w obecnym stanie utrudnia wymianę handlową oraz przedyskutowali prognozy gospodarcze, w tym m.in. rosnącą obecność polskich firm i startupów na rynku niemieckim. Obecna sytuacja polityczno-gospodarcza wymaga od naszego partnerstwa zwiększenia kooperacji w obszarze innowacji, technologii i wspólnego wchodzenia na rynki trzecie, przy jednoczesnym unikaniu uzależnienia od krajów spoza Europy, do czego współpraca polsko-niemiecka powinna dążyć.

Panel dyskusyjny odbył się w ramach Forum Polsko-Niemieckiego, współfinansowanego ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

Julia Minkowska, Wojciech Walczak

17 czerwca 2026, równo 35 lat po podpisaniu polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy przez premiera Krzysztofa Bieleckiego oraz kanclerza Helmuta Kohla ,odbyła się kolejna edycja Forum Polsko-Niemieckiego. Hasłem jubileuszowej edycji było ,,Sąsiedztwo w czasach zmian”. Gospodarzem było niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a wśród zaproszonych gości znaleźli się profesjonaliści z zakresu stosunków polsko-niemieckich: dr Agnieszka Bryc z Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Cathryn Clüver Ashbrook -Senior Advisor w programie „Zrównoważona Gospodarka Rynkowa” fundacji Bertelsmann Stiftung, dr Gerlinde Niehus – niezależna ekspertka ds. NATO oraz międzynarodowej polityki bezpieczeństwa, Róża Romaniec – kierowniczka działu polityki w Deutsche Welle i Bartosz Wieliński – publicysta, politolog i dziennikarz „Gazety Wyborczej” Podczas panelu dyskusyjnego poruszane były kwestie Polski i Niemiec w kontekście polityki globalnej. Kluczowe było ujęcie ich nie jako niezależnych jednostek, ale państw członkowskich Unii Europejskiej tworzących wspólnotę. To właśnie ona, jako organizacja międzynarodowa, ma piętę Achillesową w postaci zapewnienia bezpieczeństwa swoim członkom, co podkreślała Róża Romaniec. W perspektywie oddalenia się Stanów Zjednoczonych od Europy nie możemy już na nie liczyć, a na błędach z przeszłości powinniśmy się uczyć, że reakcja, gdy już wydarzy się tragedia, jest reakcją zbyt późną. Cytując Różę Romaniec: Unia Europejska nie ma obronności w swoim DNA, musimy więc wykorzystać potencjał w tym obszarze, który pozwoli nam odejść od poczucia bezbronności.

Dr Agnieszka Bryc, specjalizująca się w polityce zagranicznej Rosji, właśnie tam upatruje największego zagrożenia. Jednym ze wspólnych problemów jaki nas niszczy jest imposybilizm, czyli nierealistyczne scenariusze na temat tego, jak w przyszłości może rozwinąć się sytuacja w Rosji. W latach 90. występowała prognoza, że Rosja upadnie gospodarczo. Z tego względu nie miałaby wyboru i musiałaby dostosować się do żądań zachodu w zamian za pomoc gospodarczą. Europa musi się jednak tego oduczyć – nie można pomagać Rosji, nawet gdy jest ona na skraju upadku. Prawdziwa sankcja miałaby miejsce wtedy, gdyby nie dostała ona tej pomocy w momencie, w którym byłaby najbardziej potrzebująca, musi się bowiem nauczyć, że agresja ma swoje konsekwencje.

Oprócz bezpieczeństwa zewnętrznego dr Bryc zwróciła uwagę na współpracę wewnętrzną w Unii Europejskiej, która wymaga odpowiedzialnego i przemyślanego działania rządów i polityków, a nie zachowań wymierzonych tylko na wyniki w sondażach.

Jednym z przykładów braku współpracy między państwami europejskimi był według niej brak zaproszenia dla Polski do stołu podczas spotkania z liderami grupy E3 w Londynie i debata jak Polska powinna była na to zareagować. 7 czerwca przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec spotkali się w Londynie z Prezydentem Ukrainy w celu  omówienia tematu rozmów pokojowych z Rosją oraz skoordynowania dalszego wsparcia dla Ukrainy. Na spotkanie nie zaprosili oni jednak przedstawicieli Polski, co skrytykował nawet sam Donald Tusk. Polski premier zaznaczył, że „żadne ustalenia, w których Polska nie uczestniczy, nie będą przez nas respektowane” oraz podkreślił, że Warszawa jest „absolutnie niezbędnym ogniwem, żeby o przyszłości Ukrainy i regionu na serio rozmawiać”. Według Bryc, rozmowy o wojnie w Ukrainie bez obecności Polski nie wzmacniają współpracy między państwami europejskimi Dodatkowo podawane przez media próby usprawiedliwiania  takiego składu spotkania np. złymi, prywatnymi relacjami między premierami Polski i Wielkiej Brytanii, to zgodnie z jej słowami „pudrowanie rzeczywistości”. Polska nie była obecna na rozmowach o sytuacji w Ukrainie i to jest jedyna rzecz, jaka liczy się w tej dyskusji.

Pojawia się więc kwestia przynależności i tożsamości. ,,My to Berlin, czy my to Europa”? – pyta panelistka. Cathryn Clüver Ashbrook podkreśliła istotność współpracy w ramach Unii Europejskiej i umiejętność elastycznego dopasowania się w dobie stałych zmian, do których musimy nagiąć nasze dotychczasowe spojrzenie na politykę.

Wzmacnianie współpracy jest więc nierozerwalnie związane z potrzebą oddemonizowania Unii Europejskiej i obniżeniem destrukcyjnych wpływów prawicy w tym zakresie, co podkreśla Doktor Bryc. Pomijanie krajów-stron rozmów nie jest zagraniem fair w tej grze politycznej, a Polska powinna zawsze siadać przy stole. Należy także odejść od wiary w sprawczość tzw. “rozmów pokojowych” z Rosją. Doktor Bryc zaznaczała wielokrotnie, że negocjacje z Rosją to tylko gra na czas Mokswy, a wezwania do zawarcia z nią pokoju są elementem rosyjskiej walki kognitywnej.

Na końcu paneliści wspomnieli o innym kluczowym aktorze na arenie geopolitycznej, czyli Chińskiej Republice Ludowej. Gerlinde Niehus stwierdziła, że Chiny działają bardziej strategicznie od Rosji. W jej opinii UE popełnia ten sam, śmiertelny błąd, jaki popełniła wcześniej wobec Rosji. Tak jak wcześniej w przypadku rosyjskich surowców, Unia Europejska uzależniła się ekonomicznie od Chin i niepodejmowane są żadne większe wysiłki, żeby ten stan zmienić.

Temat kontynuowała Róża Romaniec, skupiając się na temacie chińskich technologii. Twierdzi ona, że Unia Europejska dalej nie chce zauważyć rozwoju Chin. Jednocześnie bez żadnych ograniczeń używamy chińskich technologii, nie zważając na zagrożenia, jakie mogą ze sobą nieść urządzenia chińskich marek. Jak dodała dr Bryc: chińskie technologie mogą być dla nas tańsze, ale korzystając z nich, płacimy za to naszym cyberbezpieczeństwem.

Panel dyskusyjny odbył się w ramach Forum Polsko-Niemieckiego, współfinansowanego ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

Julia Szymikowska

Czy istnieje droga do stworzenia podręcznika opartego na zasadzie pluralizmu perspektyw w kwestiach spornych pomiędzy narodami sąsiednimi? Czy publikacje tworzone przez międzynarodowe zespoły historyków mogą poszerzyć horyzonty uczniów? Te pytania zostały poddane dogłębnej analizie przez prelegentów podczas panelu o edukacji historycznej w trakcie Forum Polsko-Niemieckiego.

Spotkanie wokół edukacji historycznej odbyło się 17 czerwca 2026 roku. W debacie udział wzięli Eckhardt Fuchs, dyrektor Instytutu Leibniza; Violetta Julkowska, współprzewodnicząca Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej; Igor Kąkolewski, dyrektor Centrum Badań Historycznych w Berlinie PAN; Verena Laubinger, członkini prezydium Wspólnej Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej Historyków i Geografów; Steffen Sammler, pracownik naukowy w Instytucie Leibniza; Tomasz Stryjek, kierownik projektu badawczego „Nauczanie wielonarodowej historii: Niemcy – Polska – Ukraina. Wspólne projekty podręcznikowe w kontekście przemian społecznych po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r.”; Stephan Theilig, członek Wspólnej Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej Historyków i Geografów; Marcin Wiatr, pracownik naukowy Instytutu Leibniza. Debatę moderował Dominik Pick, sekretarz naukowy Wspólnej Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej Historyków i Geografów.

Zdaniem Eckhardta Fuchsa, dyrektora Instytutu Leibniza, powszechnie używane przez szkoły podręczniki powielają akceptowane narracje. Narody żyją w przeświadczeniu o rzetelnym i krytycznym sposobie opowiadania o przeszłości, a to, co subiektywne, zostaje uznane za obiektywne. Do dzisiaj w podstawach programowych można zauważyć marginalizację lub hegemonię wybranych tematów, przez co młode pokolenia uczą się historii wyrywkowo, bez szerszego kontekstu bądź nie potrafią uwzględniać procesów przyczynowo-skutkowych. Problem edukacji w tym zakresie ma charakter międzynarodowy, zatem ministerstwa spraw zagranicznych Polski i Niemiec podjęły się stworzenia projektu, który zaowocował wydaniem wspólnej serii podręczników.

Prace nad podręcznikiem Europa. Nasza historia rozpoczęły się w 2008 roku, ale pierwszy tom został opublikowany dopiero w roku 2017. Od tego czasu sprzedano około 30 tysięcy egzemplarzy wszystkich czterech części. Pozycja nie została entuzjastycznie przyjęta w Polsce, w Niemczech natomiast nie jest uwzględniona jedynie w podstawie programowej Bawarii. Z założenia – o którym mówiła Violetta Julkowska, współprzewodnicząca Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej – publikacja współtworzona przez historyków niemieckich oraz polskich ma za zadanie nauczyć dziecko analizy i interpretacji. Zadaniem Julkowskiej, treść zawarta w podręczniku nie podaje jednoznacznej oceny zdarzeń, co wymusza na czytelniku wykształcenie umiejętności krytycznego myślenia. W czasach zdominowanych przez sztuczną inteligencję, gdy większość z nas oczekuje prostej i szybkiej odpowiedzi na nurtujące pytania, zdolność samodzielnego wyciągania wniosków zanika. Dlatego zachęcanie do niego to dodatkowy atut podręcznika.

Podręczniki polsko-niemieckie nie są inicjatywą pionierską w zakresie transnarodowej edukacji historycznej. W 2006 roku opublikowano pierwszy tom podręcznika francusko-niemieckiego. Obie publikacje były niewątpliwie dużym wsparciem dla badaczy tworzących bałkański odpowiednik o historii państw dawnej Jugosławii i ludobójstwie na Bałkanach. Polsko-niemiecki i francusko-niemiecki podręcznik to inspiracja również dla członków projektu badawczego „Nauczanie wielonarodowej historii: Niemcy – Polska – Ukraina. Wspólne projekty podręcznikowe w kontekście przemian społecznych po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r.”, którego kierownikiem jest Tomasz Stryjek, pracownik naukowy Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Badacz w swojej wypowiedzi wskazał na trudności, z jakimi mierzy się cały zespół. Pomimo bogatej, trwającej niemalże od tysiąca lat wspólnej historii Polski i Ukrainy, kością niezgody pomiędzy historykami pozostaje niewielki okres II Wojny Światowej. Według Stryjka nadal na przestrzeni lat nie pojawił się idealny moment do stworzenia wspólnego podręcznika, a relacji nie poprawia różnorakie przedstawianie fundamentalnych faktów. Między sąsiednimi krajami dochodzi do zaburzenia dynamiki współpracy – Ukraina zaczyna zyskiwać własny głos w Unii Europejskiej, a jeszcze do niedawna, to Polska była pośrednikiem między Brukselą a Kijowem. W kwestii zasobów źródeł historycznych niekwestionowanym liderem jest natomiast Polska, która może poszczycić się największą bazą na świecie stworzoną przez Instytut Pamięci Narodowej, a Ukraina nadal jest w trakcie budowania takowych struktur.

Międzynarodowe inicjatywy europejskich historyków mają przede wszystkim na celu znalezienie kompromisów, budowania relacji i nici porozumienia pomiędzy społeczeństwami karmionymi stereotypami. Naukowcy jednogłośnie podkreślają, że obrady polsko-niemieckiej komisji podręcznikowej przebiegają w atmosferze wzajemnego szacunku, ponieważ wszyscy członkowie mają wspólną misję – odpowiednie wychowanie następnych pokoleń, a w tym nie powinny przeszkadzać nawet duże różnice światopoglądowe.

Forum Polsko-Niemieckie zostało sfinansowane ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

• relacje ze spotkań, dyskusji i konferencji organizowanych przez FWPN;  

• podsumowanie projektów realizowanych przez FWPN, takich jak stypendia czy inne inicjowane przez nas programy;

• informację o projektach przeprowadzonych we współpracy z partnerami i wspieranych finansowo przez Fundację.


Interaktywna forma  sprawozdania pozwala jednym kliknięciem przejść do opisów poszczególnych projektów.


Link do sprawozdania:
https://fwpn.org.pl/publikacje/sprawozdania/

Wiktoria Michalina Hołda

Spotkanie „Młode pokolenie wobec przyszłości relacji polsko-niemieckich”, przygotowane przez Europejską Akademię Berlin w ramach programu Dialog Most, zgromadziło młodych przedstawicieli Polski i Niemiec związanych z organizacjami społecznymi, instytucjami publicznymi, edukacją, kulturą i środowiskami eksperckimi. Jego celem było nie tylko podsumowanie stanu relacji między oboma krajami, ale przede wszystkim uchwycenie tego, jak nowe pokolenie rozumie wspólną odpowiedzialność za przyszłość Europy.

Jednym z najmocniejszych wniosków była zmiana perspektywy. Dla młodych Polaków i Niemców współpraca dwustronna nie jest już wyłącznie kwestią pojednania historycznego czy relacji między rządami. Coraz częściej staje się praktycznym narzędziem reagowania na kryzysy XXI wieku.

Niepewność ekonomiczna młodych

Punktem wyjścia do rozmowy były dane dotyczące sytuacji młodych ludzi w Polsce i Niemczech. Szczególną uwagę zwróciła skala niepewności ekonomicznej. W Niemczech aż 89% młodych obawia się wpływu sztucznej inteligencji na miejsca pracy. W Polsce 78% nastolatków deklaruje lęk przed niepowodzeniem na rynku pracy. W obu krajach jednym z kluczowych problemów pozostają koszty życia, presja mieszkaniowa i poczucie, że system edukacji nie zawsze nadąża za tempem zmian technologicznych.

Te dane nadały dyskusji wyraźnie społeczny charakter. Pokazały, że mimo odmiennych doświadczeń historycznych i politycznych, młode pokolenie po obu stronach Odry mierzy się z podobnym zestawem obaw. Niepewność ekonomiczna wpływa dziś nie tylko na wybory zawodowe, lecz także na stosunek do polityki klimatycznej, instytucji publicznych i samej idei europejskiej solidarności.

Sztuczna inteligencja, praca i przyszłość edukacji

Jednym z najczęściej powracających tematów była sztuczna inteligencja. Nie pojawiała się jednak jako abstrakcyjna technologia przyszłości, lecz jako realny czynnik zmieniający rynek pracy, edukację i poczucie bezpieczeństwa młodych ludzi.

Dyskusja pokazała, że lęk przed AI nie wynika wyłącznie z obawy przed automatyzacją zawodów. Dotyczy także pytania, czy szkoły, uczelnie i instytucje publiczne są gotowe przygotować młode pokolenie do świata, w którym kompetencje technologiczne, krytyczne myślenie i elastyczność zawodowa staną się warunkiem społecznej stabilności.

Demokracja jako codzienna praktyka

Istotną część warsztatu poświęcono odporności demokratycznej. Demokracja została potraktowana nie jako abstrakcyjne hasło, lecz jako codzienna praktyka społeczna. Wśród najczęściej wskazywanych fundamentów znalazły się wolność opinii, praworządność, prawa człowieka, prawa mniejszości, odpowiedzialność mediów, edukacja obywatelska i uczestnictwo młodych w życiu publicznym.

Szczególnie ciekawe były pytania stawiane przez uczestników: czy obecne systemy partyjne rzeczywiście reprezentują społeczeństwo, jak przeciwdziałać dezinformacji w erze sztucznej inteligencji, gdzie przebiega granica między tolerancją a obroną wartości demokratycznych oraz czy instytucje demokratyczne mogą być wykorzystywane przeciwko samej demokracji. To przesunęło rozmowę z poziomu ogólnych deklaracji na poziom realnych napięć, z którymi mierzą się współczesne państwa europejskie.

Dezinformacja i kryzys zaufania

Wątek demokracji naturalnie połączył się z rozmową o dezinformacji, mediach społecznościowych i algorytmach. Współczesne społeczeństwa nie funkcjonują już wyłącznie w tradycyjnym obiegu informacji. Coraz częściej opinie polityczne kształtowane są przez cyfrowe platformy, emocjonalne przekazy i zamknięte bańki informacyjne.

W tym kontekście odporność demokratyczna oznacza nie tylko sprawne instytucje, ale także świadomych obywateli. Edukacja medialna, umiejętność rozpoznawania manipulacji i gotowość do rozmowy z osobami o innych poglądach zostały wskazane jako jedne z najważniejszych warunków utrzymania demokratycznej kultury debaty.

Symboliczny most między Polską a Niemcami

Ważnym motywem warsztatu był symbol mostu. W kontekście programu Dialog Most stał się metaforą relacji polsko-niemieckich rozumianych jako proces budowania trwałych połączeń społecznych, kulturowych i obywatelskich. Uczestnicy analizowali, gdzie taka wymiana już funkcjonuje, które obszary pozostają słabo rozwinięte oraz jakie działania mogłyby wzmocnić wzajemne zaufanie.

Most nie oznaczał jedynie pojednania historycznego. Był symbolem praktycznej współpracy: między szkołami, uczelniami, organizacjami społecznymi, miastami, regionami i młodymi liderami, którzy chcą tworzyć relacje oparte na doświadczeniu, a nie wyłącznie na oficjalnych deklaracjach.

Wśród propozycji wzmacniania relacji polsko-niemieckich pojawiały się programy wymiany młodzieży, współpraca akademicka, lokalne projekty obywatelskie, edukacja międzykulturowa i tworzenie przestrzeni do bezpośredniego spotkania. Uczestnicy byli zgodni, że w świecie zdominowanym przez cyfrową komunikację, właśnie osobisty kontakt jest jednym z najskuteczniejszych sposobów przełamywania stereotypów i wychodzenia poza własne bańki informacyjne.

To ważny wniosek, bo pokazuje, że relacje międzynarodowe nie są budowane wyłącznie na poziomie rządów. Ich trwałość zależy także od codziennych kontaktów społecznych, znajomości języka, doświadczenia innej kultury i gotowości do wspólnego działania.

Nowe pokolenie, nowy język współpracy

Warsztat pokazał, że przyszłość relacji polsko-niemieckich nie zależy wyłącznie od decyzji polityków. Będzie kształtowana również przez młodych ludzi, którzy coraz wyraźniej domagają się sprawczości, lepszej reprezentacji i realnego udziału w procesach demokratycznych.

Ich perspektywa jest mniej obciążona rytuałami dyplomacji, a bardziej skoncentrowana na praktycznych pytaniach: jak zapewnić bezpieczeństwo, jak odbudować zaufanie społeczne, jak przygotować edukację do zmian technologicznych i jak utrzymać solidarność w Europie pod presją kolejnych kryzysów.

Najważniejszy wniosek z berlińskiego spotkania jest politycznie istotny: młode pokolenie nie odrzuca idei współpracy europejskiej, ale oczekuje, że będzie ona bardziej konkretna, społecznie wrażliwa i odporna na wyzwania przyszłości.

Relacje polsko-niemieckie mogą w tym procesie odegrać ważną rolę, pod warunkiem, że będą budowane nie tylko na pamięci o przeszłości, lecz także na wspólnej odpowiedzialności za to, co dopiero nadejdzie.

Tegoroczne Forum Polsko-Niemieckie organizowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej odbyło się pod hasłem „Sąsiedztwo w czasach zmian. 35 lat współpracy polsko-niemieckiej”.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

Wiktoria Michalina Hołda

Choć uczestnicy warsztatu „Społeczeństwo obywatelskie jako impuls dla polityki” pracowali w siedmiu różnych grupach tematycznych: „Polsko-niemiecka solidarność w czasach kryzysu”, „Media, opinia publiczna i wzajemne obrazy – dezinformacja i percepcje”, „Mniejszość niemiecka i Polonia – mosty między Niemcami a Polską”, „Projekty kulturalne jako przestrzenie spotkania”, „Religijne i obywatelskie inicjatywy spotkania”, „Partnerstwa miast”, „Budowanie lokalnych inicjatyw i współpracy w relacjach polsko-niemieckich”, szybko okazało się, że wszystkie dyskusje prowadzą do podobnego wniosku: trwałe partnerstwo między Polską i Niemcami nie powstaje w ministerialnych gabinetach, lecz w codziennej aktywności obywateli, lokalnych społeczności i organizacji społecznych.

Społeczeństwo obywatelskie wobec nowych wyzwań

W wielu rozmowach powracało przekonanie, że Europa znajduje się dziś w momencie szczególnej próby. Kryzysy migracyjne, katastrofy naturalne, zagrożenia dla bezpieczeństwa, problemy zdrowia psychicznego czy rosnąca dezinformacja coraz częściej przekraczają granice państw. W takiej rzeczywistości tradycyjne mechanizmy polityczne okazują się niewystarczające.

Podczas dyskusji w grupie tematycznej „Polsko-niemiecka solidarność w czasach kryzysu”, prowadzonej przez Marcina Przybysza, eksperta zajmującego się współpracą polsko-niemiecką oraz rozwojem społeczeństwa obywatelskiego, zwracano uwagę, że współpraca nie może ograniczać się wyłącznie do reakcji rządów. Szczególnie ważne stają się regiony przygraniczne, gdzie skutki kryzysów odczuwane są najwcześniej. Uczestnicy wskazywali, że doświadczenia związane z migracją, powodziami czy problemami społecznymi pokazują zarówno potencjał współpracy transgranicznej, jak i jej słabości. Wciąż zbyt często zawodzi przepływ informacji, a potrzeby lokalnych społeczności pozostają niedostrzegane przez administrację centralną.

Dezinformacja i walka o uwagę społeczeństwa

Jednym z najżywiej dyskutowanych tematów była rola mediów w kształtowaniu wzajemnego obrazu Polski i Niemiec. Uczestnicy grupy tematycznej „Media, opinia publiczna i wzajemne obrazy – dezinformacja i percepcje”, prowadzonej przez Wojciecha Szymańskiego, dziennikarza i eksperta zajmującego się komunikacją społeczną, mediami oraz relacjami polsko-niemieckimi, zwracali uwagę, że debata publiczna coraz częściej staje się polem rywalizacji uproszczonych narracji i emocjonalnych przekazów.

W Polsce media często koncentrują się na problemach Niemiec, podczas gdy niemieckie redakcje coraz częściej dostrzegają dynamiczny rozwój gospodarczy i społeczny Polski. Pojawiło się pytanie, czy społeczeństwo obywatelskie potrafi skutecznie uczestniczyć w tej debacie. Wielu uczestników podkreślało, że organizacje społeczne powinny aktywniej zabierać głos w sprawach publicznych. Nie wystarczy realizować wartościowe projekty, trzeba także umieć o nich opowiadać. Bez obecności w mediach nawet najlepsze inicjatywy pozostają niewidoczne, a przestrzeń publiczną łatwo wypełniają stereotypy i dezinformacja.

Mniejszości jako naturalni ambasadorzy dialogu

Szczególne miejsce w dyskusjach zajęła rola Polonii i mniejszości niemieckiej. Rozmowy prowadzone w ramach grupy tematycznej „Mniejszość niemiecka i Polonia – mosty między Niemcami a Polską” moderował Lucjan Dzumla, dyrektor Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej i wieloletni animator dialogu międzykulturowego oraz współpracy polsko-niemieckiej. Uczestnicy zwracali uwagę, że środowiska te posiadają wyjątkowy potencjał budowania porozumienia między społeczeństwami. Dzięki znajomości obu języków, kultur i doświadczeń mogą skutecznie przełamywać nieporozumienia oraz wspierać dialog.

Jednocześnie uczestnicy wskazywali na problemy, które wciąż pozostają nierozwiązane. Mówiono o asymetrii w postrzeganiu historii, niedostatecznej reprezentacji niektórych środowisk oraz potrzebie lepszej organizacji struktur polonijnych. W czasach narastającej dezinformacji właśnie takie organizacje mogą odgrywać szczególnie ważną rolę jako wiarygodni pośrednicy między społeczeństwami.

Kultura buduje mosty szybciej niż polityka

Wyjątkowo inspirujące były rozmowy w grupie tematycznej „Projekty kulturalne jako przestrzenie spotkania”. Jej gospodarzami byli Oliver Spatz, niemiecki działacz społeczny i animator projektów kulturalnych wspierających dialog europejski, oraz Simona Koß, niemiecka polityczka i działaczka społeczna od lat zaangażowana w rozwój relacji polsko-niemieckich i współpracę transgraniczną. Przekonywali oni, że projekty kulturalne pozostają jedną z najskuteczniejszych form budowania wzajemnego zrozumienia.

Uczestnicy podkreślali, że muzyka, sztuka, literatura czy wspólne wydarzenia lokalne pozwalają spotkać się ludziom, którzy w innych okolicznościach prawdopodobnie nigdy by się nie poznali. Kultura tworzy przestrzeń dialogu wolną od politycznych sporów i narodowych stereotypów.

Jednocześnie zwracano uwagę na potrzebę większego wsparcia finansowego dla inicjatyw kulturalnych. Wielu uczestników podkreślało, że projekty te często przynoszą trwałe efekty społeczne, jednak funkcjonują w warunkach niepewności finansowej i zależności od krótkoterminowych grantów.

Siła lokalnych wspólnot

Podobne wnioski płynęły z rozmów prowadzonych w ramach grupy tematycznej „Partnerstwa miast”, której gospodarzami byli Joachim Bleicker, niemiecki dyplomata i wieloletni uczestnik inicjatyw na rzecz współpracy polsko-niemieckiej, oraz Agnieszka Filipiak, działaczka zaangażowana w rozwój współpracy samorządowej i partnerstw międzynarodowych. Równolegle dyskutowano także w grupie tematycznej „Budowanie lokalnych inicjatyw i współpracy w relacjach polsko-niemieckich”, prowadzonej przez Iwonę Kowalczyk, zajmującą się wspieraniem lokalnych inicjatyw obywatelskich i projektów społecznych, oraz Sandrę Ewers, ekspertkę zaangażowaną w rozwój współpracy lokalnej i transgranicznej.

Prowadzący zwracali uwagę, że najtrwalsze relacje powstają tam, gdzie mieszkańcy mają możliwość bezpośredniego kontaktu.

Współpraca szkół, organizacji społecznych, seniorów, młodzieży czy instytucji kultury tworzy sieć powiązań znacznie trwalszą niż pojedyncze projekty polityczne. To właśnie na poziomie lokalnym rodzi się zaufanie, bez którego nie jest możliwe budowanie długofalowego partnerstwa między społeczeństwami.

Ważnym tematem był również problem finansowania. Uczestnicy wielokrotnie podkreślali, że najcenniejsze inicjatywy mają charakter oddolny. Powstają dlatego, że mieszkańcy dostrzegają konkretny problem i chcą go wspólnie rozwiązać. Ich autentyczność jest największą wartością, ale jednocześnie największym wyzwaniem pozostaje brak stabilnych źródeł wsparcia.

Wspólna odpowiedzialność za przyszłość

Dyskusje prowadzone podczas Forum pokazały, że społeczeństwo obywatelskie nie jest dodatkiem do polityki, lecz jednym z fundamentów demokratycznych relacji między państwami. To organizacje społeczne, media, instytucje kultury, wspólnoty religijne, samorządy oraz aktywni obywatele najczęściej jako pierwsi dostrzegają nowe wyzwania i proponują rozwiązania.

W czasach rosnącej niepewności, kryzysów i społecznych napięć ich rola staje się jeszcze ważniejsza. To właśnie oni budują przestrzeń dialogu tam, gdzie polityka często napotyka granice własnych możliwości.

Forum Polsko-Niemieckie pokazało, że przyszłość dobrego sąsiedztwa nie zależy wyłącznie od decyzji podejmowanych przez rządy. O jej jakości w dużej mierze decydują ludzie, którzy każdego dnia tworzą sieci współpracy, budują wzajemne zaufanie i udowadniają, że partnerstwo między Polską a Niemcami jest czymś więcej niż politycznym projektem. Forum jest praktycznym wyrazem społeczeństwa obywatelskiego w działaniu.

Tegoroczna edycja Forum Polsko-Niemieckiego, którego organizatorem jest Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, instytucja od ponad trzech dekad wspierająca dialog, współpracę społeczną i projekty realizowane wspólnie przez Polaków i Niemców, odbyło się pod hasłem „Sąsiedztwo w czasach zmian. 35 lat współpracy polsko-niemieckiej”.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska