Marcin Mikielski

Debata o kondycji relacji amerykańsko-niemieckich odbyła się 2 czerwca 2026 roku w siedzibie Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Była to kolejna odsłona cyklu „Rozmowy o Niemczech” o tematach ważnych i aktualnych, także z punktu widzenia Polski. Rozmowę prowadziła Małgorzata Gemen (biuro PISM w Berlinie). Swoją wiedzą podzielili się dr Linn Selle (Centrum Europejski im. Alfreda von Oppenheima przy Niemieckim Towarzystwie Polityki Zagranicznej), prof. Marek Cichocki (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) oraz Michał Sutowski (Krytyka Polityczna)

Czy Donald Trump postanowił przemeblować świat? Według prof. Cichockiego to właśnie prezydent USA jest głównym aktorem strategicznych przemian we wzajemnych relacjach. Waszyngton nie tylko nie broni już rozpadającego się ładu światowego ale jest skłonny generować dodatkowe ryzyka, korzystne z punktu widzenia własnych interesów, nie oglądając się na sojuszników. Zamknięcie epoki wspólnych, zachodnich wartości jest zatem definitywne. Dlatego konsekwencje wojny na Bliskim Wschodzie to nie tylko groźba rosnących cen ropy naftowej. To ostateczny powrót do polityki siły i niepewna przyszłość

Relacje Niemiec i Stanów Zjednoczonych od zawsze określano jako wspólnota wartości, wyznaczająca centralny punkt odniesienia dla innych państw sojuszniczych. Michał Sutowski zaznaczył, że RFN to główny beneficjent Pax Americana – systemu zbudowanego na amerykańskich gwarancjach bezpieczeństwa i wolnym handlu. Pokój i stabilizacja po 1945 roku znacząco pomogły rozwinąć zachodnioniemiecką gospodarkę, która stała się jednym z największych eksporterów na świecie. USA było także zwolennikiem ponownego zjednoczenia obydwu państw niemieckich, co zmaterializowało się w październiku 1990 roku. Dynamika dobrych relacji nie była niepokojona wydarzeniami zewnętrznymi. Spory? Oczywiście że się pojawiały. Podczas dyskusji kwestię tą rozwinęła dr Selle, wspominając o politycznym przeciwstawieniu się Niemiec wobec amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 roku. Ochłodzenie stosunków niemiecko-amerykańskich nie doprowadziło jednak do takiego kryzysu w relacjach, jaki według prelegentów obserwujemy obecnie.

Po 23 latach Bliski Wschód ponownie powraca na agendę amerykańsko-niemiecką, tym razem ze zdwojoną siłą. Według prof. Marka Cichockiego wszystko zaczęło się wyczerpywać ponad rok temu, kiedy po raz drugi w historii na scenie geopolitycznej świata pojawił się Donald Trump. Logika relacji prezydenta Stanów Zjednoczonych z sojusznikami zmieniła się z partnerskiej na transakcyjną, opartą o prosty rachunek zysków i strat. Dodatkowo modne w USA stały się relacje z dyktatorami i miliarderami. Punktem zwrotnym w postrzeganiu amerykańskiej administracji jako zagrożenie dla Europy według Berlina, była amerykańska próba przejęcia Grenlandii z rąk Danii. Działania USA zostały odebrane jako bezpośrednie zagrożenie. Impuls ten przerodził się w proces określany przez Michała Sutowskiego jako derisking, czyli dążenie do ograniczenia zależności Europy od USA w obszarze politycznym, militarnym i gospodarczym.

Według dr Selle Niemcy nadal będą stać na straży dotychczasowego porządku opartego na wartościach demokratycznych i pokojowym rozwiązywaniu sporów, z coraz większą nieufnością patrząc jednak na działania swojego natowskiego sojusznika zza oceanu. Narastające napięcia jednak najmocniej uwidoczniła amerykańska interwencja w Iranie, którą kanclerz Friedrich Merz stanowczo skrytykował, zarzucając Waszyngtonowi brak pomysłu na zakończenie konfliktu. W odpowiedzi Donald Trump ogłosił wycofanie pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Medialna przepychanka trwała dalej – w połowie maja podczas spotkania w Würzburgu Merz publicznie odradzał swoim dzieciom wyjazd do USA w celach zawodowych i edukacyjnych.

Pomimo politycznych sporów całkowite zerwanie relacji pozostaje mało prawdopodobne, przede wszystkim ze względu na głębokie powiązania gospodarcze i finansowe, na co zwrócili uwagę  uczestnicy, a także osoby przysłuchujące się dyskusji. Problem polega jednak na tym, że Niemcy tracą kolejnych strategicznych partnerów. W 2022 roku z niemieckiej orbity gospodarczej i politycznej wypadła Rosja, a dziś coraz więcej wskazuje na to, że podobny proces może dotyczyć również relacji z USA, zwłaszcza w obliczu amerykańskiego protekcjonizmu i ceł na europejskie produkty. W tej układance kluczowe pozostają Chiny. Zdaniem dr Selle to właśnie stosunek do Pekinu będzie dla Niemiec kwestią fundamentalną. Tymczasem niemieckie elity gospodarcze nadal zdają się przyjmować postawę „nie widzę, nie słyszę, nie mówię”, podczas gdy chińska ekspansja postępuje. Niemiecki silnik gospodarczy słabnie, eksport maleje, przemysł traci dynamikę, a wyścig technologiczny w obszarze sztucznej inteligencji coraz bardziej oddala się od Europy. Niemieckie elity mentalnie wciąż tkwią w starym porządku, nie dostrzegając, że ich amerykański sojusznik, twórca powojennego systemu, stopniowo ten system sam demontuje.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

W tegorocznej edycji konkursu przyjmowane były prace, które powstały i ukazały się w 2025 roku. Organizatorzy otrzymali 55 publikacji z Polski i 52 z Niemiec.

Tematy zgłoszonych publikacji dotyczą przede wszystkim aktualnych wyzwań politycznych, społecznych i gospodarczych stojących przed naszymi krajami. Zauważalna jest rosnąca obecność zagadnień związanych z europejską polityką bezpieczeństwa. Pełnoskalowa wojna w Ukrainie stanowi punkt odniesienia dla wielu autorów i autorek poruszających kwestie takie jak zbrojenia, rola NATO czy bezpieczeństwo energetyczne. Równolegle w konkursie obecne są kultura pamięci, migracja, w tym powrót kontroli na granicy polsko‑niemieckiej.

Jury przyzna nagrodę główną w wysokości 10 000 euro oraz do czterech wyróżnień w wysokości po 2 000 euro każde. Laureaci i laureatki konkursu zostaną uhonorowani podczas uroczystości z okazji 35-lecia działalności Fundacji Współpracy Polsko‑Niemieckiej, która odbędzie się 27 listopada 2026 r. w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie.

Fundatorką Nagrody i organizatorką konkursu jest Fundacja Współpracy Polsko‑Niemieckiej. Partnerem Nagrody Medialnej im. Tadeusza Mazowieckiego jest ZEIT STIFTUNG BUCERIUS.

Transmisja na żywo dostępna będzie na kanale YouTube:
https://www.youtube.com/watch?v=loTiOPN6Abc

Szczegółowe informacje znajdują pod linkiem:
https://fwpn.org.pl/forum-2026/program/

Julia Szymikowska

Dyskusja wokół niej odbyła się 26 maja 2026 roku w Centrum Konferencyjnym Zielna w Warszawie. Spotkanie poprowadziła Magdalena Szaniawska-Schwabe, dziennikarka polskiej redakcji DW, a jej gośćmi byli Jerzy Haszczyński, dziennikarz „Rzeczpospolitej”, szef działu zagranicznego tej gazety oraz Artur Domosławski, autor książek non-fiction, zawodowo związany od ponad dekady z „Polityką”.

Holocaust, działalność samozwańczych bojówek neonazistowskich, zaostrzenie polityki migracyjnej – na przestrzeni niemalże dziewięćdziesięciu lat prześladowania na tle narodowościowym bądź etnicznym przybierają rożne oblicza. Czy Niemcy są w stanie rozliczyć się z niechlubnego rozdziału swojej historii, czy może jednak jesteśmy świadkami funkcjonowania niemieckiego społeczeństwa w „ślepocie zorganizowanej”, którą miał na myśli Domosławski, mówiąc o rozmyciu odpowiedzialności za zbrodnie o podłożu rasistowskim?

Reportaż Jacoba Kushnera przybliża czytelnikowi historię trójki neonazistów z Jeny założycieli ugrupowania NSU (Narodowosocjalistyczne Podziemie). Beate Zschäpe, Uwe Mundlos i Uwe Böhnhardt w latach 2000-2007 zamordowali dziewięciu imigrantów z Turcji i Grecji. W tym samym czasie napadali również  na banki, by móc finansować życie w ukryciu. Autor książki szczegółowo opisuje historię trójki zamachowców – od dzieciństwa po nieudaną próbę ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości. Jednocześnie Kushner oddaje miejsce w swoim reportażu najbliższym ofiar, opisując poniżanie ich przez służby oraz walkę o dobre imię zmarłych. W opinii Haszczyńskiego Niemcy nie rozliczyli się w pełni z niechlubnej przeszłość III Rzeszy, czego reperkusjami są ciągle działające środowiska neonazistowskie. Dziennikarz poparł tę tezę przykładem działań powojennych władz Luksemburga. Kraj ten kolaborował z Niemcami podczas II wojny światowej, a po 1945 roku tamtejsze sądy wydały więcej wyroków skazujących nazistów niż sądy niemieckie. Luksemburg liczył w tamtym czasie około trzystu tysięcy mieszkańców, a Niemcy były osiemdziesięciomilionowym państwem. Podczas spotkania Jerzy Haszczyński podzielił się historią wywiadu z Arndtem Freytagiem von Loringhovenem. Były ambasador Niemiec w Polsce jest synem Bernda Freytaga von Loringhovena, który w trakcie wojny był oficerem sztabowym w kwaterze głównej Adolfa Hitlera. Wysoko postawiony urzędnik III Rzeszy uciekł z bunkra na dzień przed śmiercią Führera. Haszczyński na pytanie o historię nazizmu w rodzinie Loringhovena usłyszał w odpowiedzi, że jego ojciec nie był nazistą, a jedynie patriotą. – No to kto to zrobił? – ironizował na spotkaniu Haszczyński.

Problem skrajnych emocji względem imigrantów czy też Niemców o odmiennym pochodzeniu etnicznym jest złożony, wielopoziomowy i systemowy. Media głównego nurtu wprowadzają odbiorców w błąd, ponieważ upraszczają narracje na temat liczby imigrantów w niektórych landach i nie wspominają o koncentracji migrantów w centralnych dzielnicach największych miast. W ten sposób odbiorca, który nie weryfikuje osobiście informacji, może dojść do wniosku, że w jego okolicy nie zamieszkują imigranci, a potencjalne spotkanie z niechcianym sąsiadem może wzbudzać wrogie nastroje. Słabym rozeznaniem emocji panujących wśród elektoratu odznaczają się także politycy. Na forum ogólnym często zajmują się sprawami  błahymi z punktu widzenia obywateli. Świetnie zilustrowała to historia zainteresowania medialnego firmą Knorr. W czasie gdy firma redukowała miejsca pracy w jednym ze swoich  zakładów produkcyjnych na wschodzie Niemiec, polityczny Berlin zajmował się dyskusją wokół zmiany nazwy sosu cygańskiego na węgierski paprykowy. To pokazuje, jak bardzo debata publiczna oscyluje wokół skrajnej poprawności politycznej, zaniedbując jednocześnie tak ważne tematy dla obywateli jak polityka społeczna i rynek pracy.

Kwestionowanie idei wspólnoty przez środowiska nacjonalistyczne, trudności z opanowaniem przez rządy niezadowolenia społecznego czy brak działań na rzecz zamknięcia rozdziału o wstydliwej przeszłości – to współczesne problemy narodów na całym świecie, jednak w książce przedstawione są przez pryzmat społeczeństwa niemieckiego. Wnioskiem dla obecnych na premierze Białego terroru, powinno być to, że uważność na niepokojące ruchy społeczne należy zachowywać w czasach pokoju, ponieważ przy sprzyjających warunkach, w każdym państwie narracja neonazistowska może przedostać się do szerokiego grona odbiorców podatnych na wpływy.

Spotkanie wokół książki Biały terror. Neonaziści w Niemczech zostało zorganizowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej i wydawnictwo Czarne.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

Mikita Tsiabus

Wystawa zatytułowana „Konieczność” to nie tylko prezentacja obiektów; to intymna opowieść o kobiecym ciele, które staje się polem bitwy z patriarchalnym oporem.

Mehtap Baydu to urodzona w Turcji, a mieszkająca w Niemczech artystka interdyscyplinarna, której twórczość wyrasta z osobistych doświadczeń migracji oraz konfrontacji z tradycyjnymi rolami społecznymi. W swoich performansach, rzeźbach i instalacjach Baydu często wykorzystuje własne ciało jako medium, badając granice tożsamości kulturowej, płciowej i politycznej. Jej prace, choć głęboko zakorzenione w kontekście kurdyjsko-tureckim, zyskały uznanie na arenie międzynarodowej (m.in. w Berlinie czy Kassel) dzięki uniwersalnemu przekazowi o walce o samostanowienie.

Tytułowa „Konieczność” to słowo-klucz, które w poznańskim Arsenale nabiera niemal biologicznego ciężaru. Dla Baydu tworzenie nie jest bowiem estetycznym wyborem, kwestią hobby czy zawodu, lecz instynktem przetrwania. – Dla mnie tworzenie sztuki jest czymś tak naturalnym i niezbędnym jak funkcje życiowe. To konieczność wyrażania siebie, bez której nie potrafiłabym funkcjonować – mówi artystka, dystansując się od chłodnych, politycznych kalkulacji. Choć jej prace uderzają w fundamenty opresyjnych systemów, Baydu nie aspiruje do miana aktywistki. Wybiera trudniejszą ścieżkę: postawę światopoglądową, która przenika każdą nitkę i każdy odlew jej prac. – W dzisiejszym świecie sztuki i polityki nie da się od siebie oddzielić, one są ze sobą splecione. Moja sztuka jest moją postawą wobec rzeczywistości – dodaje. Przyznaje przy tym z dużą dozą realizmu, że choć chciałaby zmieniać świat, wie, że to niemal niemożliwe. – Moje myślenie polega na tym, że sztuka może poruszyć warstwy „nagaru”, który narósł na społeczeństwie, zdjąć z nas pewne brzemię i wprowadzić twórczy niepokój – zaznacza.

Po wejściu na wystawę, uderza nas zmysłowa cielesność, będąca efektem osobistych badań artystki. W głośnej pracy „Long Neck” Mehtap Baydu poddaje krytyce bolesne dążenie do kulturowych wzorców piękna. Widok jej nienaturalnie wydłużonej szyi to przejmująca metafora duszenia kobiecej tożsamości. – Moja sztuka pozwala mi interpretować prowokujący i fascynujący świat, więc jest to konieczne. Sztuka nie musi być „sensowna” w tradycyjnym znaczeniu, ona ma być bezczelna – to najważniejsze – podkreśla z pasją artystka. Według niej, sztuka nie powinna dopasowywać się do oczekiwań i nie musi być grzeczna. – Ma ona naruszać zasady i reguły. Nie tworzę tego, czego ode mnie oczekują, lecz to, co czuję, że musi zostać powiedziane – deklaruje.

W sercu wystawy bije pragnienie wolności, które najpełniej wybrzmiewa w porcelanowej rzeźbie %6.19. Para nóg w karminowych szpilkach, ustawiona w swobodnym rozkroku, to manifest przeciwko „skromności” wymuszanej na kobietach. Kruchość porcelany zyskuje tu monumentalną siłę, stając się zapisem konfrontacji ze światem. Wideo Cocoon (Kokon), w którym artystka własnoręcznie dzierga osłonę z męskich koszul, domyka tę opowieść klamrą ambiwalencji. To praca o mozolnym budowaniu schronienia, które w każdej chwili może stać się więzieniem.

Mehtap Baydu nie daje łatwych odpowiedzi. Zamiast tego oferuje nam sztukę, która ma poruszyć warstwy nagaru narosłe na naszych sumieniach. Z kolei w instalacji Mitgift-Dowry-Çeyiz, białe, misterne serwetki, symbol posagu i domowej tresury do roli żony, spoczywają bezpośrednio na nagiej skórze artystki. To zestawienie jest magnetyczne i niepokojące: krucha koronka staje się tu ciężkim łańcuchem uprzedmiotowienia.

Współpraca polsko-niemiecka, realizowana poprzez wymianę kulturową między Galerią Miejską Arsenał w Poznaniu a berlińskim środowiskiem artystycznym, nabiera w kontekście tej wystawy szczególnego znaczenia. Twórczość Mehtap Baydu nie jest przy tym jedynie głosem mniejszości czy manifestem feministycznym – to uniwersalne wołanie o prawdę i elementarną sprawiedliwość. Artystka wykracza poza partykularne interesy grup społecznych, próbując dotknąć tego, co w człowieku najbardziej godne i niezwykłe. Jej sztuka stanowi próbę pokazania, że pod warstwami różnic kryje się wspólny dla wszystkich fundament ludzkiej wrażliwości, o który warto walczyć bez względu na panujące konwenanse. Jest to głos czysty i surowy, który przypomina nam, że dążenie do autentyczności jest najwyższą formą artystycznej i życiowej odwagi.

Ta ekspozycja to dowód na to, że sztuka zrodzona z wewnętrznej potrzeby nie posiada terminu ważności. A gdy na koniec pada pytanie o jedno słowo, które mogłoby zdefiniować całą jej drogę twórczą i sposób komunikowania się ze światem, artystka nie waha się ani sekundy. Odpowiada krótko, wskazując na to, co dla człowieka najbardziej elementarne: – Oddychać.

Wystawa prezentowana jest w Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu od 10 kwietnia 2026 roku do 7 czerwca 2026. Realizacja tej ekspozycji stała się możliwa dzięki wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, która od lat pełni rolę fundamentu dla najważniejszych projektów integrujących polsko-niemiecką scenę artystyczną.

To właśnie dzięki sprawczym działaniom FWPN, poznański Arsenał zyskał możliwość zaprezentowania dzieł o tak wysokim ładunku merytorycznym i społecznym, umacniając swoją pozycję na kulturalnej mapie Europy. Fundacja, wspierając tę przestrzeń artystyczną, stworzyła unikalną platformę dla debaty nad współczesną tożsamością, udowadniając, że wspólne inwestowanie w sztukę zaangażowaną jest najskuteczniejszym sposobem na pogłębianie wzajemnego zrozumienia i wyznaczanie nowych kierunków w międzynarodowym dyskursie medioznawczym oraz artystycznym.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

Kiedy: 29 czerwca 2026 r., godz. 17.00

Gdzie: FWPN, ul. Zielna 37 (5. piętro), Warszawa

W rozmowie uczestniczą:

Heiko Maas, b. minister spraw zagranicznych RFN, prezydent Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt

Cornelia Pieper, b. wiceministra spraw zagranicznych RFN oraz b. koordynatorka rządu federalnego ds. międzyspołecznych relacji polsko-niemieckich, konsul generalna RFN w Gdańsku, współprzewodnicząca zarządu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej

prof. dr hab. Andrzej Szeptycki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego RP

„O odwadze, działaniu, wytrwałości i odpuszczeniu” to tytuł ostatniej książki prof. Rity Süssmuth, przewodniczącej Bundestagu w latach 1988-1998, wielkiej orędowniczki polsko-niemieckiego zbliżenia. Jako przewodnicząca Bundestagu Rita Süssmuth opowiadała się za szybką i sprawną ratyfikacją traktatu polsko-niemieckiego, którego 35-lecie podpisania obchodzimy w tym roku. Należała do grona inicjatorów powstania w Berlinie pomnika polskich ofiar, nieustannie przypominała o niemieckiej odpowiedzialności wobec Polaków.

Pół roku po odejściu Rity Süssmuth, w 35-tą rocznicę podpisania traktatu, chcemy pochylić się nad pozostawionym przez nią przesłaniem, a także nad rolą autorytetów w relacjach polsko-niemieckich i we współczesnej polityce zagranicznej.

Na miejscu można będzie nabyć książkę:

Rita Suessmuth, „O odwadze, działaniu, wytrwałości i odpuszczeniu”, Wydawnictwo Akcent, Warszawa 2025

Zapewniamy tłumaczenie symultaniczne (polski, niemiecki)

Liczba miejsc ograniczona. Prosimy o rejestrację do 24 czerwca: https://forms.cloud.microsoft/e/VvLkfpN7DT

Through this initiative, we aim to support Ukrainian journalists in their courageous and demanding work following Russia’s full-scale invasion of Ukraine.

The program supports professional development, international collaboration, and the strengthening of independent journalism during times of war.

Fellows of this edition include:

Anastasiia Bahalika, Irina Borovska, Nataliia Chernetska, Andriy Dubchak, Olga Golovina, Viktoriia Hnatiuk, Hnat Holyk, Artem Iurchenko, Julia Kalashnyk, Serhii Kushch, Vladyslav Miroshnychenko, Iryna Nazarchuk, Dmytro Redko, Alona Savchuk, Iryna Skosar, Olena Solodovnikova

The jury for this edition included: Paweł Reszka (journalist), Sebastian Płóciennik (FWPN), Cornelius Ochmann (FWPN), Joanna Czudec (FWPN).

The next edition of the program will be announced in fall 2026.

Spośród 57 nadesłanych wniosków wsparcie otrzymało 13 dziennikarek i dziennikarzy z Polski i Niemiec pracujących nad materiałami dotyczącymi relacji polsko-niemieckich, współpracy transgranicznej oraz aktualnych wyzwań społecznych, politycznych i kulturowych.

Lista stypendystów i stypendystek:
Stasia Budzisz, Martina Hiller von Gaertringen, Maciej Jaźwiecki, Paweł Jędral, Eryk Kielak, Marta Kijowska, Mateusz Kokoszkiewicz, Miłka Malzahn, Ludger Möllers, Paweł Rutkiewicz, Joanna Strzałko, Céline Weimar-Dittmar, Agnieszka Wójcińska

W skład jury weszli: Bartosz Wieliński (Gazeta Wyborcza), Cornelius Ochmann (FWPN), Sebastian Płóciennik (FWPN), Joanna Czudec (FWPN).

Kolejna edycja stypendiów zostanie rozpisana jesienią 2026 roku.

Julia Minkowska

Mieszkanie w miejscowości nieopodal ,,naszej autostrady” – jak zwykło się ją lokalnie nazywać zainspirowało kuratorkę Agatę Ciastoń do badań nad tą konkretną drogą. Dla autorki jest ona miejscem i celem w samym sobie, a nie jedynie środkiem umożliwiającym przemieszczanie się do konkretnych punktów. Pierwotnie publikacja miała mieć formę projektu artystyczno-badawczego, jednak po zebraniu materiałów Agata Ciastoń zdecydowała się na wydanie książki w formie tekstowo-wizualnej, a dopiero następnie przedstawienie zebranych obiektów w ramach wystawy.

Projekty i szkice przebiegu Reichsautobahn 9 powstawały już w latach 30. XIX wieku. To właśnie one, zebrane z różnych instytucji polskich i zagranicznych, dokumentują początki powstawania tej drogi. Budowę rozpoczęto w 1934 roku, wtedy też została ona przedstawiona jako punkt planu zmniejszenia bezrobocia w kraju przez nowe miejsca pracy przy budowie autostrad. Wraz z rozpoczęciem wojny miejsce bezrobotnych wcześniej pracowników z III Rzeszy zajęli robotnicy przymusowi z tzw. Reichsautobahnlager – ulokowanych wzdłuż autostrady obozów przymusowej pracy. To między innymi oni zostali uwiecznieni na historycznych fotografiach prezentowanych na wystawie.

Najstarszy, dolnośląski odcinek autostrady A4 pierwotnie był zbudowany z betonowych płyt. Ze względu na marne dylatacje między nimi, z biegiem lat, pod wpływem ciężaru aut i warunków atmosferycznych, płyty zaczęły pękać i tworzyć uskoki. To do nich nawiązuje Instalacja ,,Autobahn” Kamy Sokolnickiej i Emanuela Geissera, która znajduje się w centralnym miejscu wystawy. Zniszczony betonowy stół ping-pongowy. ucieleśnia ideę monumentalnych budowli III Rzeszy, które nawet zdegradowane miały robić wrażenie. Charakterystyka stołu, a więc podział na dwie części, nawiązujący do łączeń między betonowymi płytami oraz jego funkcjonalność w postaci odbijania piłki w dwie strony jako metafora jazdy w dwóch kierunkach odnosi się do sieci autostrad Rzeszy. Ponadto stół przebijają papierowe pasy, poprowadzone z podłogi do sufitu. Symbolizują one warstwę papieru nasączoną olejem, używaną przy budowie autostrady w celu zapewnienia dobrego związania mieszanki betonowej.

Jej trasa miała być ciekawa dla podróżujących, dlatego podczas jej wytyczania zrezygnowano z linii prostej, co z kolei zostało zastąpione licznymi łukami i wiaduktami oraz atrakcyjnymi punktami, wzdłóż których była prowadzona. Ukształtowanie terenu na wysokości Legnicy, pod które dopasowano przebieg autostrady jest inspiracją dla pracy ,,Nach Berlin und zurück” Łukasza Wojciechowskiego. Tor dla samochodzików w skali 1:64 odzwierciedla wzniesienia wykorzystane przez projektantów III Rzeczy do zwiększenia przyjemności jazdy w postaci widoków na rozpościerający się krajobraz.

Oprócz obecnie nam znanej funkcji komunikacyjnej autostrada A4 wykorzystywana była przez Dolnoślązaczki i Dolnoślązaków na wiele sposobów. Jej twórcy zadbali o to, aby nie naruszała lokalnych ekosystemów. Gatunki roślin, które na czas budowy musiały zniknąć, zostały przywrócone na jej obrzeża. Również pas zieleni między jezdniami rósł bujnie, o czym świadczy sam tytuł wystawy ,,Na środkowym pasie latem trawa była wysoka”. Chociaż dzisiaj ciężko sobie wyobrazić, było to miejsce spotkań i pikników. Właśnie do tej – nieznanej nam dzisiaj – odsłony autostrady A4 nawiązuje instalacja ,,W ciepłym powietrzu między palcami” Alicji Bielawskiej. Wełniana tkanina tworząca fałdy przypomina teksturą koc, jednocześnie układając się w formę drogi. Jasnożółty kolor autorka osiągnęła dzięki naturalnym barwnikom roślin rosnących wzdłuż autostrady – wykorzystała do tego rumianek, wrotycz oraz dziurawiec.

Reichsautobahn 9 – obiekt nazistowskiej propagandy, część sieci autostrad Rzeszy. Po dojściu Hitlera do władzy plan czteroletni zakładał budowanie 1000 km autostrad rocznie i to właśnie ona zamykała pierwszy tysiąc. Historia obecnej autostrady A4 była inspiracją książki ,,Na środkowym pasie latem trawa była wysoka” Agaty Ciastoń oraz wystawy w Muzeum Architektury we Wrocławiu o takim samym tytule, która jest dostępna dla zwiedzających do 6 września 2026 roku. Projekt był współfinansowany ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska

Jagoda Janicka

Przewrotne sformułowanie, będące jednocześnie przewodnim motywem tegorocznej edycji festiwalu, połączyło tożsamościową dyskusję z otwartą zaraz po niej, w Pałacu Potockich, wystawą „Shifting Strata”. Obecne na tej ekspozycji prace Susanne Kriemann, Anny Orłowskiej czy Wojciecha Wilczyka uwieczniły zranione krajobrazy Europy Środkowej. To, jak historia i przesuwające się granice zmieniły naszą przestrzeń.

Zanim jednak festiwalowa publiczność odkryła fotograficzne powidoki, wypełniła salę Międzynarodowego Centrum Kultury przy Rynku Głównym. I choć było to czwartkowe popołudnie 14 maja, w auli zajęte były niemal wszystkie krzesła. Przyznaję, że zamiast od razu skupić uwagę na scenie, bezwstydnie zaczęłam lustrować twarze innych słuchaczy. Przede mną siedziała liczna grupa dwudziestolatków. Dlaczego tu przyszli? Być może szukali odpowiedzi na pytanie, czemu w polskich domach tak trudno o lekkość bytu, a tak łatwo o melancholię? A może, co zaraz miało stać się głównym motywem dyskusji, chcieli w końcu zrozumieć, dlaczego wciąż tak wiele dzieli nas od zachodniej części Europy? Skąd w nas to dojmujące poczucie, że choć podróżujemy bez paszportów, to mentalnie wciąż jedziemy w zupełnie innych przedziałach?

Odpowiedź nadeszła ze sceny szybciej niż się spodziewałam, lecz jej smak był raczej gorzki. Anna Kwiatkowska, kierowniczka Zespołu Niemieckiego z Ośrodka Studiów Wschodnich, z precyzją analizowała zmiany, a raczej ich chwilowość, w polityce Olafa Scholza i Friedricha Merza. Badaczka pytała wprost, czy w obliczu zagrożenia ze strony Rosji oraz transatlantyckiego kolapsu, jesteśmy jeszcze w stanie zbudować z zachodnimi sąsiadami wspólną narrację.

Zupełnie inną dynamikę wniósł do tej dyskusji Felix Ackermann, profesor historii z Fernuniversität w Hagen. Jako badacz zajmujący się pamięcią i przemocą, a zarazem głos płynący z wewnątrz samych Niemiec, nie bawił się w dyplomację. To właśnie od niego usłyszeliśmy o przedziwnej niemieckiej fascynacji „ruską duszą”, w oparach której nad Sprewą wciąż chętniej pije się wódkę Gorbatschow i herbatę Russische Karawane. Gorzko wybrzmiała jego diagnoza społeczeństwa, które tak bardzo skupiło się na odkupieniu win za zbrodnie SS, że dziś całkowicie gubi się we własnych lękach. Ackermann wypunktował także postawę współczesnej niemieckiej młodzieży – sparaliżowanej historycznym poczuciem winy do tego stopnia, że nie potrafi odróżnić zbrodniczego dziedzictwa Wehrmachtu od palącej potrzeby budowy armii poborowej na wypadek nowej wojny.

Ten gęsty od geopolityki obraz zrównoważyła Joanna Czudec, kierowniczka programowa Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Zamiast skupiać się na politycznych sojuszach, mówiła o literaturze. To od niej wyszła najpiękniejsza metafora tego popołudnia: „Europa Środkowowschodnia jest jak podróż pociągiem”. Przypomniała nam, że wcale nie musimy szukać klucza do zrozumienia zachodnich sąsiadów po omacku. Wystarczy zajrzeć na półki, bo Polacy o Niemcach piszą wręcz nałogowo.

Grzegorz Jankowicz, dyrektor Instytutu Książki, podsumował debatę trzeźwą obserwacją. Wybuch wojny w Ukrainie w 2014 roku niczego w niemieckiej mentalności nie zmienił. Zaledwie rok później Angela Merkel podpisała umowę na budowę kolejnej nitki gazociągu Nord Stream, który działałby do dziś, gdyby osiem lat później nie doszło do eskalacji inwazji. Ten pragmatyzm zostawił mnie z pytaniem: czy my – Środkowoeuropejczycy, znów zostaniemy porzuceni? Dokładnie tak, jak osierocone domostwa i przedmioty na zdjęciach ze wspomnianej wystawy „Shifting Strata”?

To właśnie w sztuce historia spotyka się z intymną przestrzenią naszej pamięci. Trzymamy się kurczowo wspomnień, bo doświadczenie utraty mamy we krwi. Podskórnie przeczuwamy, że wszystko może nagle zniknąć. Dlatego w naszej części świata fotografia rzadko była sztuką dla sztuki, a znacznie częściej dokumentem naszej tożsamości. Gdy traciło się akt notarialny, to zagięte na rogach zdjęcie na tle domu, którego już nie ma, stawało się jedynym dowodem na to, że kiedyś mieliśmy swoje miejsce na ziemi. Naszą całkiem „rzeczywistą nieruchomość”.

Sama debata zostawiła mnie z poczuciem, że nasze narody są utkane z braków, ale wystarczy zajrzeć do krakowskich galerii, aby poczuć ulgę. Twórcy, których prace można podziwiać podczas festiwalu, zamiast udawać, że przeszłość ich nie dotyczy, stają z nią twarzą w twarz. I bardzo uważnie patrzą w obiektyw.

23. edycja Miesiąca Fotografii w Krakowie odbywa się w dniach 14 maja – 14 czerwca 2026 roku. Tegorocznym tematem przewodnim są relacje polsko-niemieckie w kontekście Europy Środkowej. Wydarzenie jest realizowane przy wsparciu finansowym Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Pełny program festiwalu, harmonogram wystaw oraz opisy sekcji można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej organizatora: www.photomonth.com.

Redagowała: Agnieszka Wójcińska