Dźwięki historii, dźwięki niezależności

Czy za pomocą muzyki da się wyrazić tęsknotę za ojczyzną, niezgodę na przemoc, pragnienie pokoju? Jaka jest cena artystycznej niezależności? O ludzkiej determinacji i wyzwaniach stojących przed twórcami w sytuacji terroru opowiedział koncert urodzinowy Sinfonii Varsovii.

„Miłującym pokój ludziom wszelkich ras, religii, poglądów politycznych i filozoficznych.” – tymi słowami zadedykował słuchaczom swoją Procesję dla Pokoju Andrzej Panufnik – polski kompozytor, który większość życia spędził w Wielkiej Brytanii. Uciekł tam przed komunistycznym reżimem, wyklęty przez PRL-owską władzę. Na emigracji tworzył utwory, które dotykały wartości bliskich jego sercu – takich jak pokój czy wolność.

Jego kompozycje, obok utworów Mieczysława Wajnberga, Siergieja Prokofiewa i Dymitra Szostakowicza, zagrała 15 marca 2026 roku w Teatrze Wielkim Sinfonia Varsovia podczas koncertu urodzinowego z okazji 42. rocznicy powstania tej orkiestry. Zabrzmiała muzyka twórców, których połączyło bycie na cenzurowanym władzy komunistycznej i starania, by tę – przynajmniej artystyczną – cenzurę przekraczać. Koncert poprzez dźwięki opowiadał o życiu w cieniu wojny, rewolucji i terroru. O presji nakładanej na artystów. I o formach artystycznego sprzeciwu.

Muzycy Sinfonii Varsovii pod batutą Thomasa Sanderlinga zabrali słuchaczy w podróż po różnych kulturach i ludzkich doświadczeniach, które miały jednak wspólny mianownik.

Na początek Koncert wiolonczelowy Mieczysława Wajnberga wykonał razem z orkiestrą niezwykle ceniony wiolonczelista Marcel Markowski. Utwór ten – inspirowany muzyką żydowską – był liryczną opowieścią, w której dało się odnaleźć odbicie niełatwego życia kompozytora. Życia naznaczonego wojną, emigracją i antysemickimi nastrojami. Procesja dla Pokoju Panufnika stanowiła swego rodzaju motto całego wydarzenia – przypominała o wartościach uniwersalnych, które warto pielęgnować w każdej epoce. Klamrę kompozycyjną koncertu stanowiły symfonie rosyjskich wirtuozów – Siergieja Prokofiewa i Dymitra Szostakowicza. Symfonie ogromnie w ich dorobku ważne – zaskakujące, napisane wbrew oczekiwaniom publiki, ale po latach niezwykle cenione.

Każdy z kompozytorów stanął na pewnym etapie swojego życia przed decyzją o poddaniu lub niepoddaniu się presji władzy. Były to decyzje, które z brutalną nieodwoływalnością wpływały na ich życie. Andrzej Panufnik nie podporządkował się cenzurze, ale oznaczało to dla niego konieczność opuszczenia Polski. Wykonywanie jego kompozycji objęto w Polsce zakazem. Na dziesięciolecia zniknął więc z mapy rodzimej muzyki.

Mieczysław Wajnberg – polski wirtuoz o żydowskim pochodzeniu, który już w 1939 roku zmuszony był do ucieczki z kraju – został w 1953 roku aresztowany przez władze radzieckie. Prezentacji jego dzieł zakazano już pięć lat wcześniej.

Podobnie stało się z utworami Siergieja Prokofiewa, które zostały w ZSRR uznane za zbyt awangardowe i wykreślone z repertuarów w 1948 roku.

Twórczość Dymitra Szostakowicza balansowała z kolei między zakazami a zachwytami władz ZSRR. On jednak przez całe życie tworzył – poza dziełami, które podobały się partyjnym dygnitarzom – również nieprzedstawiane szerszej publiczności utwory niepoddające się wpływom politycznym.

Koncert Sinfonii Varsovii był więc wyrazem sztuki niepokornej. Narracją o wysiłkach w zachowaniu autonomii twórczej w czasach terroru. Jak wiadomo, muzyka łagodzi obyczaje, ale może też opowiadać historie. W tym przypadku historie o próbach cenzurowania sztuki, o próbach odbierania artystom głosu. I o – mniej lub bardziej jawnym – oporze przeciwko takim próbom. Oporze, który może stanowić inspirację dla kolejnych pokoleń twórców i wskazywać, jak pozostawać wiernym prawdzie.

Koncert urodzinowy Sinfonii Varsovii był współfinansowany przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Tekst: Joanna Dziewońska

Redakcja: Agnieszka Wójcińska