Julia Woszczek
Kunszt tego niezwykłego rysownika-ilustratora widzi się na pierwszy rzut oka, jednak docenić go można tylko przyglądając mu się z bliska. Warto obejrzeć świat jego oczami i dzięki szkicom poznać rozkosze dworskiego życia Fryderyka II, poczuć żar bijący z kuźni, odwiedzić berlińską kawiarnię i o zachodzie słońca przespacerować się wzdłuż torów kolejowych. W swojej twórczości Menzel z dokładnością co do najmniejszego szczegółu przelał na papier świat zmieniający się na przestrzeni dwóch stuleci.
Najwcześniejsza praca otwierająca wystawę poświęconą niemieckiemu artyście to portret kolegi, wykonany w wieku 15 lat przy pomocy ołówka. To narzędzie będzie wracało i ewoluowało w dłoni Menzla, czego śladem są m.in. studia głów kobiecych, męskich i dziecięcych, szkice krajobrazów oraz architektury. Uwieczniał zarówno wielkie postaci dla historii Niemiec, jak i zwykłych ludzi: spacerującego mężczyznę, cukiernika, mnichów.
Urodzony w 1815 roku Adolph Menzel był dzieckiem epoki balów kostiumowych, sukien, gorsetów oraz potężnych Niemiec, które wyrosły pod rządami Fryderyka II Wielkiego (współodpowiedzialnego przecież za rozbiory Polski). Na oczach Menzla, a tym samym pod jego rysikiem, wyrastały fabryczne kominy i rodziła się klasa robotnicza, o czym świadczą takie rysunki, jak Plac fabryczny z dymiącymi kominami oraz Dwa studia przedramienia mężczyzny.
Geniusz Adolpha Menzla to przede wszystkim technika. Przyglądając się elementom architektonicznym, warto zwrócić uwagę na precyzyjną kreskę uzyskaną dzięki ostro wykończonemu ołówkowi. Subtelne przejścia tonalne i cieniowania uzyskiwał dzięki fiszorkowi, miękkiemu kawałkowi skóry zwiniętemu w rulonik, którym rozcierał ołówek. W jego dorobku pojawiły się także akwaforty, akwarele, litografie, drzeworyty oraz oleje. Metody, których używał, wymagały niezwykle zaawansowanej techniki, dlatego Menzel opanował umiejętność rysowania lewą ręką, a malowania prawą. Dzięki temu podczas pracy z mokrą powierzchnią unikał zabrudzeń pod krawędzią dłoni. Lubił eksperymentować ze światłem i cieniem. Tryptyk Ogród zdrojowy w Kissingen jest dowodem na to, że opanował tę grę do perfekcji. Za pomocą światła wskazywał, czy wieczór był wczesny, czy przechodził w zmierzch. Z przywiązaniem artysty do jak najwierniejszego odzwierciedlania rzeczywistości wiąże się wiele anegdot – wszędzie nosił ze sobą szkicowniki różnej wielkości, a gdy chciał przyjrzeć się dokładnie barwie munduru, odpruwał kieszenie, by móc zobaczyć kolor materiału, który nie był wystawiony na promienie słoneczne.
Adolph Menzel od najmłodszych lat uczył się fachu od ojca, który był właścicielem warsztatu litograficznego. Po jego śmierci, w wieku 16 lat, musiał utrzymać matkę i rodzeństwo – udało mu się to dzięki współpracy z wydawnictwami. W zasadzie uczył się sam, wielokrotnie szkicując jeden obiekt i tworząc tym samym „bazę” fragmentów rzeczywistości, którą później odtwarzał. Wprawdzie dołączył do berlińskiej Królewskiej Akademii Sztuki, jednak po 6 miesiącach zrezygnował, gdyż tempo nauki było dla niego za wolne. Nie przeszkodziło mu to w tym, aby uzyskać tytuł profesora tej Akademii jeszcze przed ukończeniem 40 roku życia.
Zwyczajowo Menzla nazywamy realistą, jednak niektóre jego rysunki są prekursorskie dla impresjonizmu. Przykładem jest dynamiczne przedstawienie Cafe Moritzhof in Berlin. Scena wygląda na złapaną w ruchu – wystarczyłaby jedna sekunda, aby wszystko, co zostało uchwycone, zmieniło swoje miejsce w tej kompozycji.
Momentem zwrotnym w karierze Menzla stało się zlecenie zaprojektowania ilustracji do Historii Fryderyka Wielkiego Franza Kuglera. Sala „Fryderyk II i jego epoka” w całości została poświęcona rysunkowym przedstawieniom dworskim z XVIII wieku. Chwytający za serce jest obraz władcy spacerującego ze starym schorowanym generałem, a szczegółowe studia elementów umundurowania naprawdę imponują precyzją. Menzel utrwalił Fryderyka II nie jako wielkiego dowódcę, lecz mecenasa kultury, który w swoim pałacu Sanssouci przyjmował znamienitych gości rangi Woltera.
Ważnym tematem podejmowanym przez wystawę jest także rodowód dzieł artysty. Jego prace przed II WŚ należały do Schlesisches Museum der bildenden Künste w Breslau (Wrocławiu) – tam urodził się i mieszkał artysta przed wyjazdem do Berlina. Po roku 1945. decyzją władz centralnych prace należące do niemieckich instytucji i osób prywatnych zostały przejęte przez państwo polskie. Gros dzieł Menzla znajdowało się wcześniej w Nationalgalerie w Berlinie oraz u prywatnych kolekcjonerów: Ludwiga Ginsberga oraz Carla Sachsa. W ostatniej sali „Proweniencja, czyli CV dzieła sztuki” można dowiedzieć się na ten temat więcej. Interaktywne ekrany pozwalają samodzielnie zbadać pochodzenie dwóch przykładowych reprodukcji. Na wyświetlaczach zwiedzający mogą sprawdzić znaczenie pieczęci, znaków własnościowych i dawnych numerów inwentarza, które są śladami wędrówki dzieł sztuki przez ręce kolejnych posiadaczy.
Wizyta na tej wystawie jest obserwacją świata okiem Menzla – od szczegółu do ogółu. Jego prace zmuszają odbiorcę do kompletnie innej konsumpcji, niż ta, której wymaga od nas współczesny świat. Drobiazg umieszczony w winiecie czy na bordiurze może zadecydować o odbiorze całości – tak, jak stopy kochanków nad głową na Portrecie markizy de Pompadour siedzącej na sofie. Pomimo, a może jednak dzięki pedantycznemu przywiązaniu do szczegółów, Menzel uwiecznił spory kawałek świata. Tematyka jego dzieł, ich kontekst oraz losy to wspaniała lekcja historii i sprawdzian ze spostrzegawczości.
Wystawa potrwa od 11 września do 19 grudnia 2026. Patronat honorowy nad wystawą objęła Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a wśród instytucji wspierających znajduje się Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej. Kuratorem wystawy jest Piotr Borusowski we współpracy z Ewą Frąckowiak.
Redagowała: Agnieszka Wójcińska