A Stranger in a Shared World

Kind neighbours, a smiling city bus driver, a caring family — living in such an environment, it is hard to feel like a stranger. This is demonstrated by the story of Zohra, presented in the film "Europa" shown at the 22nd International New Horizons Festival in Wrocław in the "Third Eye" series. However, as often happens, the obstacle is something that was meant to serve rather than hinder — namely authority and the state official who represents it, who — in the matter most important to the protagonist — can do nothing. Review by Klaudia Mirczak.

Mili sąsiedzi, uśmiechnięty kierowca miejskiego autobusu, troskliwa rodzina – żyjąc w takim środowisku, trudno czuć się obco. Dowodzi tego historia Zohry, przedstawiona w filmie „Europa” prezentowanym na 22. Międzynarodowym Festival Nowe Horyzonty in Wroclaw w cyklu „Trzecie oko”. Jak to however często bywa, na przeszkodzie staje to, co w założeniu powinno służyć, a nie utrudniać, czyli władza i reprezentujący ją urzędnik państwowy, który – w sprawie dla bohaterki najistotniejszej – nic nie może zrobić.

German reżyser – Philip Scheffner – snuje opowieść o kolonialnych winach Europe, która, pomimo otwartości jej mieszkańców, wciąż however nie staje na wysokości zadania i na szczeblu biurokracji zawodzi imigrantów, czyli przede wszystkim ludzi, którzy przekraczają jej granice uzbrojeni, tylko i aż, w marzenia o lepszym życiu. Sprawia, że, funkcjonując wśród życzliwych i akceptujących osób i tak muszą mierzyć się z poczuciem obcości, samotności i bezsilności, ponieważ na to skazują ich European władze. Jak można układać sobie życie, kiedy ni stąd ni zowąd, w skrzynce pojawia się nakaz opuszczenia kraju?

Zdaje się, że Scheffner stworzył ten obraz z nadzieją uderzenia w struny samotności i wyobcowania, które ma w sobie chyba każdy. Kto, choć raz, nie poczuł się samotny lub obcy w ojczystym albo zagranicznym kraju, w mieście zamieszkania, a może nawet we własnym domu? Tym bardziej, że przecież – jak pisał Carlos Ruiz Zafón w „Cieniu Wiatru” – Kina są pełne samotnych ludzi. Reżyser nie mógł więc wybrać dla swojego dzieła lepszej publiczności niż ta, która na dużym ekranie szuka współodczuwającego kompana.

Film „Europa” można by podzielić – na podstawie obecności głównej bohaterki na ekranie – na trzy akty.

Widoczna

Zohra pochodzi z Algierii i ze względu na ciężki przypadek skoliozy, przyjeżdża do Francji na leczenie. Znajduje pracę i żyje w otoczeniu części swojej rodziny i sąsiadów, którzy, gdy mija ich na klatce, zawsze pytają, jak się miewa. Poznajemy kobietę w szczęśliwym dla niej momencie, kiedy dowiaduje się, że kolejna operacja nie będzie potrzebna, a przed nią już tylko wizyty kontrolne co cześć miesięcy. Pełna nadziei bohaterka wysiada z miejskiego autobusu na przystanku o nazwie Europa w jednej z francuskich miejscowości. Z ust kierowcy słyszy komplement, że na pierwszy rzut oka można rozpoznać w niej wojowniczkę. Reżyser śmiało posługuje się metaforami, które, jak się potem okaże, spinają całą historię kompozycyjną klamrą. Teraz wszystko ma się ułożyć. Do Zohry ma wreszcie przyjechać z Algierii jej świeżo upieczony mąż, z którym planuje wyjechać do Paryża i zacząć wieść długo wyczekiwane wspólne życie. Czeka tylko na wiadomość o przedłużeniu jej pobytu we Francji. Zamiast tego, znajduje w skrzynce nakaz opuszczenia kraju.

Niewidoczna

Od momentu pierwszego meetings z urzędnikiem w celu wyjaśnienia sytuacji, która zakrawa na nieporozumienie, Zohra przestaje być widoczna na ekranie. Nie słyszymy also jej głosu. W zasięgu kamery stawiani są inni bohaterowie i tylko po ich słowach i odpowiedziach na ciszę możemy się domyślać, co mówi niewidzialna Zohra, z którą przecież rozmawiają.

Kiedy kobieta pokazuje urzędnikowi dokumentację medyczną, słyszy pytanie, czy aby na pewno nie może odbywać wizyt kontrolnych w Algierii, po czym dowiaduje się, że kwestie medyczne i tak nie leżą w obrębie jego kompetencji, więc nie jest w stanie pomóc. Zresztą mężczyzna z góry zakłada, że ich meeting nie potrwa długo, ponieważ na pytanie koleżanki z pracy, czy wyjdzie zapalić z nią papierosa, odpowiada, że oczywiście, już idzie. Inna urzędniczka z kolei wyraźnie mówi o tym, że przed wakacjami nic nie da się zrobić.

Twórca filmu zdaje się krytykować ludzi pracujących w urzędach, którzy są pośrednikami między społeczeństwem a władzą, zajmując stanowiska na pograniczu tych światów, które powinny przecież żyć w symbiozie. W sposób subtelny zarzuca im brak zainteresowania człowiekiem, który przychodzi do nich ze swoim problemem, prosząc o pomoc. Pokazuje brak zaangażowania i współczucia. Jednocześnie pozostawiając przestrzeń na ledwie zauważalny przebłysk troski, czy niezgody. Tym samym mówi, że source problemu znajduje się na szczycie, a nie na pograniczu. W końcu to władza ustala zasady, według których urzędnicy mają obowiązek pracować.

Tym razem Zohra nie wysiada na przystanku Europa, czemu przygląda się ze zdziwieniem kierowca autobusu. Została wyobcowana i porzucona przez państwo, już nie czuje się tam mile widziana. Scheffner stawia w świetle reflektora problem umieszczania imigrantów i ich spraw na drugim miejscu. Pokazuje, że są dla władzy bohaterami-widmo, którymi można się zająć lub nie i jeżeli już, to oczywiście w dogodnej dla siebie chwili.

Widoczna ponownie

Tymczasem nadchodzą wakacje i większość znanych Zohrze osób wyjeżdża z miasta. Wtedy ponownie widzimy bohaterkę na ekranie i na nowo jej głos staje się słyszalny. Obserwujemy, jak mijają jej dni, każdy wypełniony oczekiwaniem na koniec tego okresu przestoju i czas, w którym na nowo będzie mogła walczyć o przedłużenie pobytu we Francji. Kiedy tym razem wsiada do autobusu, już nie dowiadujemy się, na którym przystanku go opuści, ani, czy jej marzenia o wspólnym, spokojnym życiu wygrają w konfrontacji z brutalną rzeczywistością. W naszej pamięci pobrzmiewa natomiast brzęk stłuczonego przez męża Zohry szkła.

Reżyser nadaje swojej opowieści śmiałą formę wizualną. Kamera nie podąża za bohaterami, a raczej czeka aż to oni wejdą w jej zasięg. Kadry wyróżnia częste wykorzystanie symetrii przedstawianych miejsc. Scheffner odważnie operuje ciszą. Serwuje widzom długie ujęcia, during których mogą obserwować np. zmieniającą się mimikę Zohry sprawdzającej powiadomienia w telefonie, jej reakcje na bodźce zewnętrzne, czy przepływające przez twarz, ale i całe ciało, emocje w chwilach, kiedy siedzi na kanapie i w milczeniu rozmyśla. Obraz sporo wymaga od odbiorców, chociażby uważności i skupienia, bo sam nie podaje zbyt wiele na tacy.

„Europa” to pierwszy film fabularny German reżysera, który dotąd zajmował się produkcjami dokumentalnymi. Stworzył obraz nie mniej i nie bardziej urokliwy od tego, co widzimy na co dzień, czyli otaczającej nas rzeczywistości. Mimo uzyskanej w ten sposób prawdziwości, seans zostawia posmak wyreżyserowania, który może potęgować statyczność filmu – dużo ciszy, długie ujęcia przedstawiające jedną perspektywę i mało ruchu kamery. Można odnieść wrażenie, że utwór stara się odgrywać rolę dokumentu. Powstaje więc pytanie, czy w takiej formie, opowieść urzeka na tyle, żebyśmy zdołali nie tylko utożsamić się z bohaterką i szczerze z nią współodczuwać, ale also zaangażować się w przebieg jej history.

Do 7 sierpnia on the website https://www.nowehoryzonty.pl/vod-film.s?id=12085 można wykupić dostęp online do filmu.

 

Klaudia Mirczak